Mija już dwa lata, od kiedy zasiedlono budynki socjalne w Chlebni. Przeniosły się tam osoby, które wcześniej mieszkały w barakach przy ul. Dalekiej w Grodzisku Maz.
Redakcja od początku śledziła losy rodzin, które musiały przeprowadzić się do mieszkań socjalnych w Chlebni. Niektórzy z nich stracili dach nad głową z powodu pożaru, powodzi czy innych zdarzeń losowych. Pewna kobieta musiała uciekać z dziećmi od męża alkoholika. Jednak są wśród tych rodzin i takie, które były eksmitowane za zadłużenia w płatnościach czynszów albo takie, które nie chciały pracować.

Warunki w Chlebni nie są komfortowe. Na każdą rodzinę przypada jeden pokój. Nie ma łazienki ani kuchni. Wszyscy korzystają ze zbiorowych toalet w osobnym budynku. Nie ma bieżącej wody, więc trzeba pobierać ją z hydrantu i nosić do mieszkań. Sprawia to ogromny kłopot szczególnie tym rodzinom, które mają małe dzieci. Wróciliśmy do tych osób po dwóch latach, aby sprawdzić, jak sobie radzą dzisiaj.
- Wody w domkach nie ma nadal – mówi jedna z mieszkanek. – Mam małe dzieci. To ogromne utrudnienie. Trzeba nanosić się kilkanaście wiader dziennie – dodaje.
- Dwa lata temu, jak się tu wprowadzaliśmy, burmistrz obiecał, że jak będzie tu wszystko w porządku, będą płacone regularnie czynsze i za prąd, nie będzie rozrób, to za rok będziemy mieli bieżącą wodę – mówi inny mieszkaniec.

Okazuje się jednak, że wszystko do końca w porządku nie jest. Połowa z mieszkańców nie płaci czynszu i zalega z opłatami za prąd. Zaległości te dochodzą w przypadku niektórych osób do kilku tysięcy zł. W budynku, w którym znajdują się toalety, ktoś powyrywał drzwi. W kilku domach są powybijane szyby, a okna zabite deskami. To rezultat pijackich libacji i awantur.

- Dlaczego my, którzy regularnie płacimy, pracujemy, nie jesteśmy rodzinami patologicznymi, mamy odpowiadać za resztę? To jakaś zbiorowa odpowiedzialność? – pyta jedna z mieszkanek.
Zadaliśmy te pytania Grzegorzowi Benedykcińskiemu - burmistrzowi Grodziska Maz.
- Sami Państwo widzieli, jak tam wygląda, co się dzieje. Nie ma mowy o żadnej odpowiedzialności zbiorowej – mówi burmistrz. – Liczyliśmy się z taką sytuacją. Jednak nie mogę pozwolić na to, by cierpieli ci, którzy chcą żyć godnie i ciężko pracują. Mimo tej sytuacji będziemy niedługo budować tam kanalizację i podłączymy wodę do tych mieszkań – dodaje Benedykciński.
Jak dowiedzieliśmy się, w planach gminnych była budowa kolejnych domów socjalnych w Chlebni. Jednak burmistrz nie przewiduje już takiej możliwości.
- Gmina nie może sobie pozwolić na takie kolejne obciążenia finansowe. Jak widzę, co tam się dzieje, nie ma mowy o kolejnych inwestycjach tego typu w Grodzisku Maz. – dodaje Grzegorz Benedykciński.

Jest jednak szansa na poprawę warunków życia mieszkańców domów socjalnych w Chlebni. Jednak dzięki tym, którzy nie dotrzymali złożonych gminie obietnic o regularnym opłacaniu należności i dbaniu o powierzone im lokale, ci którzy czekali na nowe budynki i jakikolwiek dach nad głową, teraz nie mają szans na socjalne mieszkanie. Nawet o tak skromnym standardzie...

Elżbieta Tryburcy
 
fot. K. Kubacki
Polub nas na Facebook
Zobacz galerię: Nie będzie zbiorowej odpowiedzialności