W miniony piątek uczestniczyłem, wraz z Jackiem Wolszczakiem z Radia FAMA w koncercie formacji Wojtek Pilichowski Band. Koncert zainaugurował nowy milanowski cykl „Jazz w Starym Kinie” i był dla nas niesamowitym przeżyciem muzyczny.

Pomysłodawcą cyklu jest nowy Burmistrz Milanówka Piotr Remiszewski – Nieskromnie powiem, że jest to mój autorski pomysł. Chcąc nie chcąc mam dosyć duże doświadczenie, bo praktycznie całe moje życie zawodowe jest związane z tak zwanym show-businessem i szeroko pojętą kulturą. Łatwiej mi kreować rzeczy, które dla innych mogą być trudne. Trzeba wykorzystywać potencjał, który mamy tutaj na miejscu, ale też implementować jakieś rozwiązania z zewnątrz – mówił Burmistrz Milanówka.

Gwiazdą inaugurującą cykl był Wojtek Pilichowski z zespołem, jeden z najlepszych polskich basistów. Zapytaliśmy go - jak to się stało, że tegoroczna trasa koncertowa, promująca nową płytę „Vandal” rozpoczyna się właśnie w Milanówku?
- Już od wielu lat przyjaźnię się z Piotrem Remiszewskim i Piotrem Iwickim. Może zanim odpowiem na pytanie, wyrażę swój entuzjazm dla tak artystycznych i  głęboko zaawansowanych artystycznie władz tego regionu. Jest to naprawdę niesamowite. Bez wątpienia uważam, że to super sytuacja, że ci ludzie tutaj są i to za ich sprawą. Dziękuję im za zaproszenie i za to, że mogę tu zagrać.

Wojtek Pilichowski swój pierwszy album solowy nagrał w 1994 roku. Od tego czasu wydał 14 solowych albumów, w tym 3 koncertowe, także na DVD. Łączny nakład wszystkich płyt przekroczył 100 000 egzemplarzy. W Polsce został nagrodzony wieloma prestiżowymi nagrodami. W sumie 16 razy uznano go za najlepszego polskiego basistę. Aktualnie artysta promuje swoją najnowszą płytę „Vandal”. Krążek bardzo ciekawy, pełny wyjątkowych brzmień i bardzo różniący się od wcześniejszej twórczości. Zapytaliśmy artystę o genezę powstania płyty i jej tytułu:

- Nie ma to nic wspólnego z awanturą. Sporo gram na świecie. Jeżeli mam tam zaistnieć i pokazać coś naprawdę od siebie, to próba pokazywania czegoś natchnionego R&B, czy bluesem nie ma większego sensu. – mówił nam Wojtek Pilichowski - Oczywiście przy tej płycie nie jest tak, że kompletnie odżegnuję się od gatunków afro czy anglosaskich, ale ta płyta to był taki mój pomysł na to, by nagrać album, który będzie nasiąknięty tym, co z Polski, a nawet niekoniecznie tym, co polskie. Chodziło mi o podkreślenie, że jestem z Europy i to właśnie z tej części Europy. To dla mnie bardzo ważne i okazuje się, że był to dobry pomysł. Feedback jest całkiem niezły z całego świata.

Wojtek gra również w projektach czołowych artystów z całego świata. Jako muzyk sesyjny nagrał ponad 200 płyt, a ich łączny nakład to ponad 6 milionów egzemplarzy! Zapytaliśmy go, z kim chciałby zagrać w przyszłości:

- Myślę, że ciągle jest jakiś plan, który chciało by się zrealizować. Ciągle w nas to ewaluuje. Muzyka się rozwija i mój apetyt też się powiększa. Nauczyła mnie tego moja babcia, że w życiu można też najeść się małą łyżeczką. (śmiech) Jeżeli będą nadarzały się jakieś okazje, to będę z nich korzystał, jak będzie nam po drodze. – mówił Wojtek Pilichowski

Sam koncert był niezwykłym wydarzeniem. Rzadko kiedy zdarza się usłyszeć zespół, w którym bas jest wiodącym instrumentem, a usłyszeć i dodatkowo zobaczyć to, co Wojtek potrafi z nim zrobić, jest przeżyciem niemal surrealistycznym. Całość przeplatana była licznymi anegdotami. Wiele z nich dotyczyło wspólnych przygód z obecnym Burmistrzem Milanówka, któremu dedykowany był ostatni utwór „Nowe buty”.

Warto zwrócić uwagę na perfekcję brzmienia i zgranie zespołu Wojtka Pilichowskiego. Skłoniło to nas do zastanowienia i refleksji, gdzie w takim przypadku przebiega granica pomiędzy sztuką, a rzemiosłem - Ten zawód składa się z tych dwóch bardzo ważnych czynników. Żeby móc wyrazić w sposób konkretny i rzetelny swoją ekspresję, trzeba dbać o tę część, którą nazywamy rzemiosłem. – mówił nam Wojtek Pilichowski - Myślę, że wielu muzyków chciałoby dopracować swoje aranżacje. W tych utworach są części, które są absolutnie zaaranżowane, które są bardzo ważnym czynnikiem kompozycji jako takiej. Są też części, które są improwizacją i ważne jest, że ta płyta była nagrywana na „setkę”. To znaczy, że cały zespół wchodził do studia i graliśmy to na 100% wszyscy razem, a to, że ona brzmi tak ja brzmi, to dlatego, że poświęciliśmy naprawdę dużo czasu na przygotowanie tej płyty. Nie zostawiliśmy niczego przypadkowi, jeżeli chodzi o aranżację i formę utworu. Oczywiście tą improwizowaną częścią są „solówki”. To jest ta część płyty, na której pojawiają się różne rzeczy, natomiast na koncertach otwieramy te formy. Nie trzymamy się tak bardzo tego, co zostało zarejestrowane na płycie. My się przy tym świetnie bawimy. To jest coś, co chcemy grać, to jest coś, czego sami nie wymyśliliśmy. Ta forma muzykowania została wymyślona wiele lat wcześniej przez wielu znakomitych artystów. Oczywiście staramy zawrzeć w tym jak najwięcej nas samych i naszej wizji na muzykę, ale nie odżegnujemy się od inspiracji, które na pewno są zawarte na tym albumie.

Koncert był dla nas niewątpliwie najciekawszym wydarzeniem muzycznym w tym roku. Już wkrótce publiczność z Milanówka i okolic może liczyć na kolejne ciekawe koncerty z cyklu „Jazz w Starym Kinie” - Będzie to minimum raz w miesiącu. – mówił nam Burmistrz Piotr Remiszewski - Artyści krążą na swoich trasach koncertowych. Jak się uda, to będzie jakiś stały dzień miesiąca, ale na razie musimy dostosowywać się do możliwości terminowych artystów. W przyszłym miesiącu będzie kolejny znakomity polski artysta, jeden z najlepszych polskich drummerów – Czarek Konrad z zespołem. Będzie to dość ciekawa formuła i w tej odsłonie Czarek rzadko się ujawnia. Będzie to taki mix odrobiny jazzu z muzyką klasyczną. Z tego, co mi wiadomo, zespół zasili na instrumencie smyczkowym żona Czarka. Nie zdradzę wszystkiego. Uchylam rąbka tajemnicy, a całość będzie można zobaczyć i usłyszeć na koncercie 12 kwietnia, na który wszystkich zapraszam.

Czekając na kolejny koncert, miło wspominamy występ formacji Wojtek Pilichowski Band i zapraszamy Was do przejrzenia galerii zdjęć z ich występu!

Polub nas na Facebook
Zobacz galerię: Pilichowski oczarował Milanówek