Pod artykułem „Czy widzisz rząd białych krzyży” pojawił się wpis prof. Andrzeja Jaczewskiego. Oto jego fragment „…Wspaniale zachowali się Witaczkowie - ich działania na rzecz uchodźców (raczej wypędzonych) były niewyobrażalne. Upamiętniacie to? Andrzej Jaczewski "Sowa". Postaramy się!

Pan Andrzej Jaczewski 6 października 2012 r. odwiedził Milanówek, na zaproszenie Milanowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Po tym spotkaniu napisałam artykuł Boleję, że nie ma tu młodych ludzi.

Panie Profesorze, podjęliśmy kroki by przypomnieć działania rodziny Witaczków, którzy w czasie okupacji niemieckiej oraz w okresie Powstania Warszawskiego i tuż po nim uratowali tysiące ludzkich istnień, dając ludziom pracę i papiery chroniące przed wywózką na przymusowe roboty, dając dach nad głową, odzież i jedzenie wypędzonym z Warszawy oraz przyjmując ponad 400 dzieci z opiekunami z Domu ks. Boduena. Państwo Witaczkowie, jak Pan i  być może kilkadziesiąt osób wie, że przyjmowali wszystkich potrzebujących pomocy, w tym Żydów, narażając własne życie i nie szczędząc pieniędzy.

W dniu  7 lipca spotkałam się  z dyrektor Archiwum przy Okrzei panią Jolantą Louchin, która przed laty wspomniała, że ma sporo materiałów dokumentujących działalność Państwa Witaczków. Kilka z tych dokumentów, w tym potwierdzonych notarialnie oświadczeń osób uratowanych, które miały ułatwić uwolnienie pana Witaczka z więzienia, do którego trafił na 8 lat po tzw. wyzwoleniu – przeczytałyśmy wspólnie. Nie potrafiłyśmy powstrzymać łez. Pani Jolanta Louchin zgodziła się napisać kilka artykułów o działalności Państwa Witaczków, które raz w tygodniu będziemy zamieszczać na naszych łamach.

Następnego dnia pojechałam do Żółwina, by zrobić aktualne zdjęcie dworu, który kiedyś należał do  Państwa Witaczków. Informacje o tym dworze znajdą Państwo na stronie Wirtualnego Muzeum Jedwabnictwa http://muzeumjedwabnictwa.pl/?p=724. Obecnie dwór jest prywatną, dość szczelnie ogrodzoną rezydencją. Zatrzymując się pytałam przechodniów o dwór. Nic nie wiedzieli na ten temat.  Jedna młoda kobieta zadzwoniła specjalnie do ojca by uzyskać informację. Przed ogrodzeniem dworu, na łuku drogi, znajduje się mało widoczna tabliczka z informacją o dawnych właścicielach dworu i tym co tu się działo, ustawiona przez Stowarzyszenie Muzeum Jedwabnictwa Milanowskiego.

To bardzo smutne, podobnie jak to, że na moje pismo w sprawie tematów związanych z szeroko pojętą działalnością w sferze kultury w Milanówku, w którym między innymi poruszałam temat finansowego wsparcia wydania książki poświęconej Rodzinie Witaczków, skierowane do Przewodniczącej Rady Miasta Janiny Moławy w dniu 24 maja br. – do dnia dzisiejszego nie otrzymałam odpowiedzi. Treść pisma udostępniamy. Pismo podobnej treści skierowałam w dniu 1 sierpnia do Rady Miasta.

Polub nas na Facebook