"Tradycja, nowoczesność, Polska" - to hasło wyborcze PSL w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ogłoszone ostatnio na konferencji prasowej w Sejmie. W wyborach tych z listy PSL startuje Grzegorz Benedykciński - Burmistrz Grodziska Mazowieckiego. O tym, jak ocenia swoje szanse, jak widzi przyszłość gminy po swoim sukcesie w tych wyborach, już dziś na łamach Obiektywnej Gazety Internetowej.

Kamil Kubacki: Jak ocenia Pan swoje szanse w wyborach do Parlamentu Europejskiego? Startuje Pan z dość trudnej listy, która w dotychczasowych wyborach do Europarlamentu z okręgu podwarszawskiego nie wprowadzała żadnego z kandydatów.

Grzegorz Banedykcniński: No, ale ja jestem super kandydatem.

KK: … i jest pan „jedynką” na liście.

GB: Po pierwsze – jedynką, a po drugie – trzeba jasno powiedzieć, że z tych kandydatów, jakich na razie znam, jestem tym człowiekiem, który zawsze był najbliżej ludzi. Przez 20 lat pracowałem z ludźmi w terenie. Wiem, co to środki unijne, wiem, czym jest Unia Europejska i mam dość duże rozpoznanie i wiedzę na ten temat. Przede wszystkim wiem, czego ludzie oczekują. Wiem, jakie są problemy tego rejonu, związane z komunikacją, brakiem atrakcji turystycznych.

Jeżeli nawet nie uda mi się wejść, to w trakcie kampanii wyborczej sprecyzuję kilka ciekawych pomysłów, które może ktoś wykorzysta. Mam taką nadzieję, że ludzie zwrócą uwagę nie tylko na celebrytów, ale i na takich ludzi, którzy rzeczywiście coś w życiu zrobili, a ja uważam się za faceta, który coś w życiu zrobił.

KK: Bezapelacyjnie jest pan osobą rozpoznawalną za Zachodnim Mazowszu. Gorzej z tą rozpoznawalnością jest chyba na wschód od Warszawy, a okręg podwarszawski obejmuje też tamte rejony.

GB: Okręg ten rzeczywiście jest dookoła Warszawy i obejmuje również samą Warszawę. Mam świadomość, że jest to trudny okręg, ale dlaczego ma mi się nie udać?

KK: Jak widzi Pan możliwość połączenia funkcji Burmistrza z aktywnością w kampanii wyborczej? Na pewno będzie wymagało to sporo czasu i zaangażowania.

GB: Nie będzie wymagało czasu, bo nie zamierzam robić żadnej wielkiej kampanii wyborczej. Uważam, że jeżeli przez 20 lat pracy jako burmistrz nie zostałem rozpoznany, to sam nic nie zrobię teraz. Wykonywane będą jakieś bardzo niewielkie kroki przez sztab wyborczy na szczeblu centralnym, a ja z pomocą mojej córki i kilku znajomych będę raczej korzystał z internetu, co nie będzie się działo w godzinach pracy.

KK: Jak Pan widzi przyszłość gminy, gdy zostanie Pan europosłem?

GB: W tej gminie mieszka 42 tys. zameldowanych mieszkańców, w tym bardzo wielu młodych, zdolnych, fajnych ludzi. Trzeba jasno powiedzieć, że czas zawodowy mojego pokolenia kończy się i ja sam znam na terenie gminy z 10 młodych, wykształconych, fajnych osób, które z powodzeniem mogą być burmistrzem Grodziska Mazowieckiego. Będą może inni, może lepsi, może gorsi, ale na pewno wniosą dużo nowych ciekawych rzeczy, gdyby okazało się, że dostanę się do Europarlamentu.

KK: Ostatnie pytanie. Będziemy mieli możliwość zobaczyć Pana z gitarą na scenie podczas kampanii?

GB: Raczej chyba nie, bo nie przewidywałem takiego show. Natomiast spodziewamy się w Grodzisku dwóch perkusistów, jednych z najlepszych na świecie. Będzie w Grodzisku duże show perkusyjne i może z nimi tam zagram.

KK: Dziękuję za rozmowę.

Polub nas na Facebook