Znalazłam się blisko ludzi gór

Autorka znakomitych reportaży i biografii, zdobywczyni wielu prestiżowych nagród literackich. Pretekstem do rozmowy była kolejna z nich, jaką, mieszkająca w Międzyborowie autorka, zdobyła za książkę o wybitnej alpinistce. W rozmowie z Iwoną Weroniką Sadowską o bohaterce i planach zawodowych opowiada Anna Kamińska.

Weronika Sadowska: Otrzymała Pani Literacką Nagrodę Zakopanego. Jakie znaczenie mają dla Pani takie wyróżnienia?

Anna Kamińska: Nagrody są wyrazem tego, że książkę nie tylko się dobrze czyta, ale też ci, którzy znają się na literaturze, doceniają pracę autora. Ludzie, którzy sami są autorami i zasiadają w jury nagród literackich, zwracają uwagę, na ile autor jest świadomy pewnych zabiegów literackich i swojego warsztatu. Pierwszą nagrodę otrzymałam za reportaż o Białowieży i był to dla mnie moment przełomowy.

WS: Nagrodę otrzymała Pani za biografię Haliny Krüger-Syrokomskiej. Co najbardziej urzeka w jej historii?

AK: Halina była partnerką górską Wandy Rutkiewicz, o której pisałam wcześniej, i dokładnie poznałam jej życiorys, ludzi, z którymi miała kontakt. W czasie tej pracy dowiedziałam się wiele o Halinie. Stało się dla mnie oczywiste, że należy zamknąć całą historię Wandy Rutkiewicz, czego nie da się zrobić, nie mówiąc o Halinie. Była to barwna postać, o której krążyły legendy, ale i szanowana w środowisku, choć klęła jak szewc, paliła fajkę, nosiła pumpy i stylizowała się na chłopczycę, przez co była kolorowa i ciekawa. Jej życie nie ograniczało się tylko do gór, jak w przypadku Wandy, ale miała wiele światów. Interesowała się fotografią, filmem, pracowała jako redaktorka, czytała dużo książek. Miała szerokie horyzonty i to mnie urzekło.

WS: Dlaczego obie zdecydowały się na wspinaczkę? Dla kobiet w tym czasie nie było to coś oczywistego.

AK: Halina wyjeżdżała w góry z rodzicami. Miłością do gór zaraziła się więc jako dziewczynka, a dopiero potem okazało się, że ma ogromny talent do wspinaczki. Po wojnie była już wspaniałą alpinistką, która przecierała szlaki dla kolejnych kobiet. Uwielbiała góry nie tylko ze względu na pasję, ale lubiła także przyrodę tatrzańską i surowe warunki górskie. Natomiast Wanda trafiła w góry już jako sportsmenka, która lubi rywalizację. Obie miały więc różne motywacje, żeby w tych górach być i się nimi zajmować.

WS: Jak Pani wspomniała, to nie jest pierwsza książka o himalaistce. Czy ten temat jest Pani bliski?

AK: Zanim napisałam te książki, chodziłam po górach, jeździłam na nartach w górach, ale nie pałałam do nich wielką miłością. Kiedy okazało się, że zajmuję się historią Wandy Rutkiewicz ze względu na jej charakter i osobowość, nie dlatego, że chodziła po górach, ale dlatego, że nie było dla niej rzeczy niemożliwych, to ta miłość do gór zrodziła się we mnie przy okazji pisania. Poznałam środowisko himalaistów w Polsce od podszewki i zaczęłam być zapraszana na festiwale górskie, więc siłą rzeczy znalazłam się blisko ludzi gór.

WS: Pełny tytuł książki o Halinie brzmi: „Halina. Dziś już nie ma takich kobiet”. Jaki obraz kobiety wyłania się z Pani książek? Czego mogą nauczyć się od nich współczesne kobiety?

AK: Myślę, że ogromnej cierpliwości, wytrwałości i tego, że nawet jeśli spotkają nas takie czasy, jak obecnie czas pandemii i różnych zawirowań, to metaforycznie mówiąc, nie ma takich gór, których nie dałoby się przejść. To taki uniwersalny przekaz dla każdego, nie tylko dla osób, które chodzą po górach. Dla moich bohaterek góry były wielkim laboratorium życia, gdzie uczyły się dojrzałości. Wiedziały, że jeśli w górach pokona się swoje lęki, to człowiek wraca wzmocniony i problemy w mieście stają się łatwe do rozwiązania. O tym mówiły i Wanda, i Halina. Jeśli prześledzi się ich losy, zauważy się, ile napotykały trudności, a mimo to osiągnęły sukces, to i w nas budzi się chęć do realizacji planów i marzeń, które wynikają z naszego wnętrza, a nie z okoliczności zewnętrznych.

WS: Kto może być odbiorcą Pani książek? Do kogo są skierowane?

AK: Wbrew pozorom, takie książki nie czytają tylko sportowcy i ludzie gór. Na moje spotkania autorskie przychodzą różne osoby. Są na przykład panie, które nigdy nie były w górach, ale lubią o nich czytać, ale również i mężczyźni, którzy działają już w tym sporcie. Myślę, że każdy, kto czuje potrzebę różnych aktywności czy zmian w swoim życiu, albo wzmocnienia, by rozwiązać swoje problemy, szuka takich bohaterów dla siebie, jak Jerzy Kukuczka czy Wanda Rutkiewicz, żeby zacząć realizować swoje pasje i mieć do tego motywację.

WS: Jakie w takim razie są Pani plany na kolejne książki? Czy myślała Pani o książce osadzonej w naszym regionie?

AK: Obecnie piszę książkę o człowieku, który wpłynął na losy wielu ludzi w Polsce i który jest postacią bardzo znaną. Nie mogę jeszcze zdradzić nazwiska, ale jest to postać trudna do opisania i bardzo kontrowersyjna. Słyszę od mieszkańców Grodziska czy Milanówka o ciekawych postaciach, ale od dwóch lat pracuję nad czymś nowym i jestem zanurzona w tym temacie. Nie wykluczam jednak napisania wywiadu czy reportażu o tym, co dzieje się tu w okolicy.

Zachęcamy do odsłuchania pełnej wersji rozmowy

Polub nas na Facebook