A-udrożnij; B-oddychaj; C-masuj...

"Złote pięć minut". Pod takim hasłem odbyły się pokazy ratownictwa medycznego w Grodzisku Mazowieckim.

Pogotowie Ratunkowe Riemer z Grodziska Mazowieckiego postanowiło pokazać i nauczyć jak ratować poszkodowanych w wypadkach. Inicjatywa godna pochwalenia. Bo mało wiemy jak pomagać osobom, które czekają na pomoc fachowców. Zanim przyjedzie pogotowie, straż pożarna czy policja. Najczęściej jesteśmy bezradni. Nie wiemy jak się zachować. Tylko z filmów wiemy, że nie należy nikogo wyciągać z auta, które uległo wypadkowi. Ale jak zabezpieczyć kogoś kto potrzebuje pomocy? Co robić?
Pokazy w Grodzisku potwierdziły te obawy. Nie jesteśmy przygotowani do udzielania pierwszej pomocy. A podczas poważnych wypadków czy spotkaniu kogoś kto siedzi na chodniku (niekoniecznie pijany), jesteśmy zupełnie bezradni. Często omijamy te sytuacje. Dla własnego komfortu psychicznego mówimy sobie: to nie moja sprawa. Nie zdajemy sobie sprawy, że my sami możemy zasłabnąć na ulicy, a przechodnie uznają nas za zapijaczonych meneli. Jak uniknąć takiej sytuacji? Na to pytanie starały się odpowiedzieć służby ratownicze z Grodziska Mazowieckiego.

Po pierwsze: zainteresuj się

Kiedy widzimy, że ktoś leży na chodniku, nie znaczy to, że jest menelem, który właśnie "odpoczywa po spożyciu". To może być ktoś, kto właśnie ma zawał, źle się poczuł, jest zwyczajnie chory. Podejdźmy i zapytajmy. Powąchajmy. Sprawdźmy. Nie przechodźmy obojętnie. Lekarze z Pogotowia Ratunkowego Riemer pokazali jak to się robi. - Co Pan zrobi widząc dzieciaka leżącego na chodniku? - zapytał lekarz jednego z przechodniów. - Chyba wezwę Straż Miejską, żeby zabrali tego pijaka - mówi jeden z mieszkańców Grodziska Maz. - A jeśli ten chłopak jest chory na serce? - indaguje lekarz. - No to wtedy pogotowie musi przyjechać - tłumaczy obywatel. - A skąd będzie Pan wiedział, że potrzebne jest pogotowie? - dopytuje się lekarz. - Ja tam nie wiem - dodaje mieszkaniec. - A wie Pan jaki jest numer na pogotowie? - pyta medyk. - No jasne, 998 - twierdzi przechodzień.
No właśnie. takie mamy odruchy. Tak mamy zapisane w pamięci. A przecież wystarczy zadzwonić pod 112.

Po drugie: udziel pierwszej pomocy

Czy ktoś z naszych czytelników wie co oznacza "pozycja bezpieczna"? Pewnie niewielu z Was. Mało wiemy o udzieleniu pierwszej pomocy. Nie wiemy jak to zrobić by nie zaszkodzić, by nie pogorszyć sytuacji. Pogotowie Ratunkowe Riemer rozdawało na pokazie znaczki, na których widnieje przekaz: A-udrożnij; B-oddychaj; C-masuj.... . To ważny przekaz. Jednak mało kto orientuje się o co w tym chodzi. Pokazy takie jak dziś to sztampa, która ma jedynie zachęcić do zainteresowania się tym tematem. Ale kto się tym zainteresuje? Dzisiejszy dzień był jedynie reklamą tego, co powinno się dziać w każdej szkole - od podstawówki po studia wyższe. Takie przeszkolenie powinien przejść obowiązkowo każdy kierowca, każdy obywatel, każdy z nas.

Po trzecie "wypadki chodzą po ludziach"

W każdym domu, w każdym gospodarstwie, w każdym mieście i na każdym kilometrze naszych dróg zdarzają się wypadki. Dzisiejsze pokazy miały nam uświadomić jedno: nie wolno panikować. Trzeba trzeźwo ocenić sytuację i wezwać odpowiednie służby do danego zdarzenia. Czy dzisiejsze pokazy pomogły nam w tym? Wydaje się, że niewiele.
- Następne takie pokazy powinno się zrobić wraz z jakąś dużą imprezą masową. Wtedy dopiszą widzowie - powiedział Grzegorz Benedykciński, burmistrz Grodziska Maz.
- Powinno to wyglądać inaczej - dodaje Hubert Chmielecki, komendant Straży Pożarnej w Grodzisku Maz.
- Następnym razem taki pokaz zrobimy zupełnie inaczej - kwituje Grzegorz Riemer, dyrektor Pogotowia Ratunkowego z Grodziska Maz.

Grochówka i odblaski - to nie wystarczy

Żeby uatrakcyjnić pokazy rozdawano gadżety. Pogotowie Riemer przygotowało znaczki z informacją: A-udrożnij; B-oddychaj; C-masuj.... i numerami alarmowymi służb ratowniczych. Wojskową grochówkę zafundował burmistrz, policja rozdawała "odblaski". Ale czy to jest właśnie TO?
Po grochówkę ustawił się szpaler bezdomnych (no i kilku zmarzniętych ratowników i policjantów), po odblaski zgłaszały się dzieciaki, pogotowiarskie znaczki brały hurtem wszystkie osoby, które znalazły się przypadkiem na deptaku.

Ten zgniły Zachód....

Ten zgniły Zachód uczy najmłodsze dzieci udzielania pierwszej pomocy. Właśnie w USA już pięcioletnie dzieci potrafią udzielić pierwszej pomocy poszkodowanym w wypadkach. Do tego zobowiązuje "zgniły" przepis tamtejszych kuratoriów oświaty. Jak widać, jesteśmy znowu: "sto lat za murzynami" (nie uwłaczając broń Boże Murzynom!). Dopóki nie nauczymy naszych miluśińskich pierwszej pomocy..... To przypomina się kolejne przysłowie: Czym skorupka za młodu nasiąknie..... .

Ratować!!! Ale jak?

Takie pokazy są spektakularne i sympatyczne. Jednak niczego w sumie nie uczą. Warto zainteresować się tym problemem bliżej. Może wziąć przykład ze "zgniłego zachodu"? Może zapewnić fundusze na to, by np. Pogotowie Ratunkowe Riemer przeszkoliło dzieciaki w naszych szkołach w temacie: co robić? jak ratować? jak pomagać? jak robi się sztuczne oddychanie? jak nie pogorszyć stanu zdrowia poszkodowanemu? To takie proste. A śmiem twierdzić, że szefostwo Pogotowia Ratunkowego Riemer, nie weźmie za taką naukę miliardów złotych. Więc może warto o tym pomyśleć?
Polub nas na Facebook
Zobacz galerię: A-udrożnij; B-oddychaj; C-masuj...