Na ul Niezapominajki tj. tuż za ul. Stokrotki minęli mnie dwaj chłopcy, na oko czternastoletni. Szli w kierunku Łąkowej. Kiedy wróciłam na miejsce konsultacji społecznych, bo był to właśnie ten dzień, napotkane tam dwie młode kobiety z entuzjazmem i wypiekami na policzkach zachwalały miejsce na przyszły nowy Dom Kultury, ciesząc się, że wreszcie i w tej okolicy powstanie coś tak pożytecznego, a ich dzieci będą mogły korzystać wkrótce z oferowanych tu licznych zajęć edukacyjnych.

I jakież było moje zdziwienie, kiedy wchodząc do jednej z sal, pięknie wyposażonej w porządne meble z dużym ekranem zawieszonym na ścianie, zobaczyłam chłopców mijanych wcześniej na ul. Niezapominajki. Siedzieli nad kwestionariuszami i opisywali swoją opinię o obiekcie. Byłam mile zaskoczona ich zaangażowaną postawą społeczną w tak młodym wieku. Spytałam ich zatem, co o tym wszystkim sądzą. Odpowiedzieli chętnie. Na zielonym placu w ogrodzie, za wszystkimi budynkami, zawiesiliby hamaki, postawiliby leżaki i stoliki, urządziliby tam czasem kino letnie i nareszcie mieliby swoje miejsce, gdzie mogliby się spotykać ze swoimi rówieśnikami i spędzać tam wolny czas od szkoły. I dobrze by było również, żeby można było mieć tam lemoniadę za złotówkę... Cudowni chłopcy...

Ta rozmowa utkwiła mi głęboko w sercu. Ale wtedy pomyślałam sobie od razu, jak palącą sprawą w Milanówku jest miejsce dla takich młodych ludzi. W wieku , kiedy dziecko burzliwie przepoczwarza się w dorosłą osobę, kiedy przyjaciele i koledzy są ważniejsi od rodziny i bezpieczne miejsce, gdzie mogliby spędzić czas poza domem jest nie do przecenienia!

Jak w świetle oczekiwań ludzi, nazwijmy to „ z Łąkowej”, brzmią sucho i nieprzyjaźnie opinie, skądinąd bardzo szacownych, dobrze wykształconych i utytułowanych państwa architektów, na temat wyboru miejsca pod nowy dom kultury, upierając się na dawną siedzibę przy ul Kościelnej, nie podając przy tym ani długości czasu rozbiórki dotychczasowego i budowania nowego, profesjonalnego budynku, przemilczając także o trudnościach lokalowych, nie rozwiązanej sprawie historycznych kortów, nieodpowiednim wjeździe (patrz opinia Wydziału Komunikacji w Grodzisku ) i co najważniejsze wysokość finansów, jakie są do tego przedsięwzięcia potrzebne. Na szczęście w wywodach państwa pada zdanie, cytuję , że „ w strukturze przestrzenno - funkcyjnej Milanówka nie ma wykształconego centrum jednoznacznie określonego przestrzennie.” Dalej jest sugestia , że jednak dawne miejsce jest właściwe itd. itd. I podpisałabym się pod tym z entuzjazmem, gdyby nie poniższe moje obawy : długi czas budowania,  (Łąkowa do zamieszkania od zaraz), nieznane koszty , które mogą znacznie przewyższyć koszty kupna i adaptacji Łąkowej wraz z wybudowaniem profesjonalnej, wielofunkcyjnej sali w krótkiej przyszłości. Ja osobiście skupiłabym się głównie na krótkim czasie „zamieszkania” w obiekcie na Łąkowej i niższych kosztach, które przy wysokim zadłużeniu naszej małej ojczyzny, chyba jest bardzo istotny.

Przy okazji zwrócę Państwa uwagę na fakt, że przez te ostatnie 100 lat Milanówek znacznie się rozrósł i to we wszystkich kierunkach, a szczególnie dynamicznie w ostatnich latach i także na południowo - wschodnią jego cześć.

Porzućmy wzajemne uprzedzenia i zaufajmy wysoce praktycznemu, na tę chwilę, pomysłowi, a wdzięczność mieszkańców z tzw. miejsca peryferyjnego będzie ogromna! Z otwartymi rękami zaproszą wszystkich w te strony, będą się cieszyć razem z nowego obiektu i z ożywienia tej  „zapomnianej” części, która zyska dzięki temu na ważności i zaoferuje wszystkim w zamian piękne, zielone i spokojne okolice, czasem tylko przerywane sygnałem kolejki WKD z opodal usytuowanej stacyjki Brzózki oraz śpiewem ptaków zamieszkałych w okolicznych zielonych terenach.

Nie zawiedźmy także młodego pokolenia, które na nas liczy i nam ufa. Czekając zbyt długo na swoje przyjazne miejsce, nie skorzystają już z niego, jak wielu, wielu, wielu im podobnych przed nimi ...

Aleksandra Boniecka

Polub nas na Facebook