W ramach naszego cyklu, zachęcamy Czytelników do bliższego poznania Pana Waldemara Brzywczy – nowego Wójta Gminy Baranów. Z rozmowy dowiedzą się Państwo między innymi o kulisach kampanii wyborczej, pracach nad lokalizacją CPK, Społecznej Radzie Konsultacyjnej, konflikcie z poprzednim sekretarzem, komunikacji publicznej, walce z zanieczyszczeniem środowiska i problemach edukacyjnych gminy.

O: Nasz cykl ma na celu przedstawienie nowo wybranych władz samorządowych. Czy mógłby Pan powiedzieć nam kilka słów o sobie, o swoim doświadczeniu zawodowym i samorządowym.

Waldemar Brzywczy: Jeżeli chodzi o moje doświadczenie samorządowe, to nie mam żadnego. Przeszedłem z biznesu, gdzie  pracowałem 20 lat. Obecnie, po wygraniu wyborów, zamykam swoją działalność, bo takie są przepisy. Oprócz tego, że jestem wójtem zajmuję się wynajmem nieruchomości użytkowych.

O: Co Pana zainspirowało do startu w wyborach?

WB: Przede wszystkim namówiła mnie pewna grupa ludzi, która chciała coś zmienić w urzędzie  i całej gminie. Byłem przez 42 lata mieszkańcem Gminy Baranów, tu się urodziłem, tu się wychowałem. W związku z tym mam sentyment do tej gminy. Przez ponad 10 lat prowadziłem gminny klub sportowy. Ta współpraca z urzędem czasem była lepsza, a czasem gorsza. Grupa inicjatywna, która powstała i chciała pójść do wyborów, zaproponowała mi kandydowanie  na stanowisko wójta, na co się zgodziłem. Jak za coś się biorę, staram się to robić perfekcyjnie. Udało się  to zrobić na tyle dobrze, że wybory wygraliśmy jako większość w radzie i na stanowisku wójta.

O: Czego już panu gratulowaliśmy, bo było to dla nas niespodziewane.

WB: Być może niespodziewane dla osób z zewnątrz. Dla mnie to było całkowicie pewne dlatego, że nic nie robiono w urzędzie przez ostatnie 4 lata.

O: Zdaniem wielu mieszkańców poprzednie władze gminy niewystarczająco angażowały się w temacie Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK). Jak by nie patrzeć jest to rzecz dominująca w rozmowach o gminie Baranów. Jakie jest Pana zdanie na temat lokalizacji tej inwestycji i jakie Pan widzi zagrożenia dla gminy?

WB: Lokalizacja jest tak samo dobra jak i zła. Chcielibyśmy mieć duże lotniska, autostrady, tylko by były one daleko od nas. Nie ja wymyśliłem tę lokalizację i nie mi ją oceniać.

Pytanie dlaczego w ogóle CPK jest w naszej gminie? Dlatego, że przez wiele lat nie wykonywano nic by tę gminę rozwinąć, by w tej gminie coś się działo. Przez tyle lat nie przeszło komuś przez myśl, że takie lotnisko może powstać. Plany lotniska to nie są nowe plany. Są one od lat 70-tych. Każda poprzednia władza , poprzedni wójt  i wcześniejsi włodarze gminy mogli myśleć, że prędzej czy później może coś takiego nastąpić.

Według mnie są inne rozwiązania by takiego HUB’u nie było w Baranowie. Mamy możliwość stworzenia duoportu. Mamy lotnisko w Łodzi z możliwością rozbudowy. Mamy nieczynne lotnisko w Radomiu, które też ma możliwości rozwinięcia. Radom jest raptem 100 km od Warszawy i być może nie jest problemem przygotowanie szybkiego połączenia między Radomiem a Okęciem. Byłby  to przejazd rzędu 25 minut między lotniskami . Jest to czas dopuszczalny, by ludzie przylatujący do Radomia mogli znaleźć się w Warszawie w niespełna 30 minut. Są więc inne rozwiązania, ale ja nie mam na to wpływu. Na co mam wpływ to robimy, natomiast mamy specustawę i jak dojdzie do wywłaszczeń, to niewiele  możemy w tej sytuacji zrobić.

O: Mogą Państwo wesprzeć mieszkańców…

WB: … tak i to cały czas robimy. Jako Gmina Baranów złożyliśmy opinię prawną do Ministerstwa Infrastruktury, w której opisaliśmy, że sposób wypłat odszkodowania za wywłaszczone ziemie spowoduje, że nasi mieszkańcy mogą być wyrzuceni bez otrzymania pieniędzy. Staną się bezdomnymi i to Gmina będzie miał wówczas problem.

Zostało to zauważone. Zauważono też fakt, że od ziemi, którą wykupi Państwo, nie będą odprowadzane  podatki i utracimy możliwość  funkcjonowania jako Gmina, bo nie będziemy mieli dochodów. Wystąpiliśmy więc o rekompensatę na czas trwania tej inwestycji. To obecnie główne cele, które wyszły z naszej strony.

Jeśli chodzi o wycenę nieruchomości, to obecnie pracujemy nad organizacją Konsultacyjnej Rady Społecznej. Te prace trwają już od co najmniej 2,5 miesiąca i jesteśmy w połowie ułożenia regulaminu Rady. Ministerstwo chciałoby by rada powstała od początku lutego, ale ciężko powiedzieć czy tak się stanie. Następne spotkanie na temat regulaminu będzie 17 stycznia. Przestaliśmy się sprzeczać, która wersja regulaminu jest lepsza, tylko rozpoczęliśmy prace nad konkretnym regulaminem, który grupa inicjatywna przygotowała. W połowie je zakończyliśmy i liczę, że drugą połowę zakończymy 17 stycznia. Wówczas powstanie Rada Społeczna, która będzie łącznikiem między osobami wywłaszczanymi, czy sprzedającymi gospodarstwa, a spółką celową i Skarbem Państwa. Będą to trudne działania i liczę, że członkowie Rady będą  gotowi podjąć takie wyzwania.

O: Czy ma Pan jakieś nowe informacje na temat CPK i jego lokalizacji? Te informacje mieliśmy poznać dawno temu.

WB: Nadal nie ma konkretnej lokalizacji. Nie jest ona wskazywana ze względów na badania tzw. „róży wiatrów” i możliwość przejścia w lewo lub prawo o 10%. Zakładając, że pasy startowe mają mieć około 4,5 km, to jest około pół kilometra w jedną lub drugą stronę. Daje to nam razem kilometr różnicy – jedna wieś może zostać, inna zniknąć. Będę występował, by minister wystąpił do wojewody o jakąś wstępną rezerwacje terenów. My mieszkańcy i gmina nie wiemy co mamy robić. Czy mamy remontować, budować, dawać pozwolenia na budowę, naprawiać drogi? Jesteśmy w zawieszeniu. Ludzie oczekują, że będą robione jakieś inwestycje na tym terenie, ale nie wiadomo czy te inwestycje mają sens na przyszłość. Dlatego na najbliższym spotkaniu będę chciał by ministerstwo opowiedziało się w tym temacie.

To była I część wywiadu z Panem Wótem Gminy Baranów - Waldemarem Brzywczy. Do przeczytania II części wywiadu zachęcamy już w najbliższy piątek 18 stycznia br.

Polub nas na Facebook