Przysłuchując się ostatniemu posiedzeniu Komisji Rewizyjnej Rady Miasta Milanówka, nie można nie odczuwać zażenowania. Kilka osób, które odsłuchały nagranie pytało mnie, czy zauważyłam, że radni włączyli się w działania na rzecz jednej z firm zajmujących się techniką estradową, która przez krótki czas współpracowała z Milanowskim Centrum Kultury (MCK). Inni zwracali uwagę na brak profesjonalizmu radnych przeprowadzających kontrolę i na „nagonkę” na Straż Miejską (SM). Nagonka dotknęła również MCK, a druga wersja protokołu świadczy o tym, że kontrolujący z pewnych nieuprawnionych stwierdzeń wycofali się, co nie oznacza, że złożyli broń.

W milanowskim BIP znajdą Państwo protokół z planowej kontroli w Referacie Ochrony Środowiska i Gospodarki Zielenią (ROŚiGZ) oraz uwagi do protokołu i to zarówno Komendanta Straży Miejskiej jak i kierownika kontrolowanego referatu. Protokoły zostały zamieszczone w BIP-ie na polecenie Przewodniczącej Rady Miasta. Pisałam o tym w artykule Szklany urząd czy łamanie prawa?.

O profesjonalizmie kontrolujących świadczą choćby fakty: brak ponumerowania stron protokołu, brak paraf kontrolujących lub choćby przewodniczącego, na każdej jego stronie (możliwość podmiany stron), różne rodzaje i kolory czcionek, a także pogrubiona czcionka kilku akapitów dotyczących działań SM, oraz dwie wersje protokołu z kontroli MCK.

Czy można się dziwić, że radna Marzena Osiadacz widząc, ile miejsca poświęcono w protokole oskarżeniom SM ma wątpliwości, czy Rada Miasta skierowała Komisję Rewizyjną do SM czy do ROŚiGZ?

Czy można się dziwić radnemu Waldemarowi Parolowi, który mówi, że jest za kontrolą nawet w gabinecie Burmistrza, ale po przeczytaniu protokołu i uwag Komendanta SM nie wie, kto mówi prawdę – czy Komendant SM czy Komisja Rewizyjna. To się robi kabaret.

A w protokole Komisji Rewizyjnej znajdują się bardzo mocne stwierdzenia. „Można z tego wywnioskować, że całe przedsięwzięcie bardziej służyło wyprowadzaniu pieniędzy z kasy Urzędu Miasta, zarezerwowanych na zimowe utrzymanie dróg, niż samemu ich utrzymaniu. Wielce nagannym wydaje się fakt, iż w tym procederze brała udział „Gminna Jednostka Organizacyjna” jaką jest Straż Miejska powołana do pilnowania przestrzegania prawa w naszym mieście” lub …szczególną uwagę Zespołu Kontrolnego zwrócił fakt, że raporty Straży Miejskiej za okres miesiąca stycznia roku 2019 sporządzane były ze znacznym opóźnieniem…Zastrzeżenia budzi także fakt fenomenalnej pamięci pracowników Straży, którzy po miesiącu pamiętali jaka była pogoda w poszczególnych dniach stycznia…”.

Jeżeli kontrolującym nie zadrżała ręka gdy pisali tak poważne oskarżenia, jeżeli nie zrodziły się wątpliwości, że może czegoś nie wiedzą - to nasuwa się pytanie: czy pytali o procedury obowiązujące SM. Dowiedzieliby się wówczas o istnieniu systemu interwencyjnego, w którym zapisywane były dyspozycje przekazywane do ROŚiGZ i „pamięć strażników” by kontrolujących - nie zaskakiwała. Wprawdzie  Przewodniczący Komisji Rewizyjnej skorzystał z „koła ratunkowego”, które mu rzucił mieszkaniec będący na posiedzeniu Komisji i stwierdził, że kotrolujący zwrócili się do SM wyłącznie po informacje, to nasuwa się pytanie – jeżeli ma się wątpliwości, kto podpisał się pod notatką informującą np. o niebezpiecznym stanie nawierzchni na skrzyżowaniu, a kto złożył podpis pod dekretacją – to należy o to pytać, bo potem pojawiają się nieuprawnione wnioski. Redakcja zapytała SM o jakie informacje zwrócił się pisemnie Zespół Kontrolujący. Okazuje się, że tylko o listy obecności. Szkoda, że Przewodniczący Komisji Rewizyjnej przerwał wyjaśnienia pani Komendant SM i udzielił głosu Przewodniczącej Rady Miasta, chociaż częściowo go rozumiem – po co mieszkańcy mają słyszeć ile błędów znalazło się w protokole pokontrolnym? A tak usłyszeliśmy w kilkuminutowym wystąpieniu pani Janiny Moławy, wielokrotnie przez nią przypominaną historię podpisania przez Burmistrza Wiesławę Kwiatkowską umowy na sprzątanie miasta (jak przekazał nam jeden z mieszkańców, pani Janina Moława, nie będąc członkiem Komisji Rewizyjnej zabierała głos 13 razy; czas wystąpień 56 min; najdłuższe wystąpienie 15 min; łączny czas trwania posiedzenia Komisji Rewizyjnej 3:35:57).

Można się zgodzić z członkiem Zespołu Kontrolującego radnym Leszkiem Kołodziejskim, że nie myli się ten, kto nic nie robi, ale pomyłki (a było ich dużo) Komisji Rewizyjnej – mają duży ciężar gatunkowy.

Mnie jednak najbardziej niepokoi fakt -  dlaczego Komisja Rewizyjna, będąc przekonana o popełnieniu przestępstwa (wyprowadzanie pieniędzy z kasy Urzędu Miasta), nie złożyła zawiadomienia do organów ścigania? Obowiązek taki wynika z treści art. 304 § 1 Kodeksu postępowania karnego.

Wcześniej napisałam o braku profesjonalizmu członków Komisji Rewizyjnej. Okazuje się, że jej członkowie, poza przewodniczącym Krzysztofem Wiśniewskim, nie przeszli żadnego szkolenia. Jak stwierdził Krzysztof Wiśniewski, kilka razy wnioskował do Przewodniczącej Rady o skierowanie członków Komisji na takie szkolenie. W odpowiedzi usłyszał, że taki wniosek powinien złożyć na piśmie.

A teraz, przechodząc od SM do MCK, uzasadnienie stwierdzenia zawartego we wstępie, że w przypadku MCK kontrolujący z pewnych nieuprawnionych stwierdzeń wycofali się, co nie oznacza, że złożyli broń.

W sprawach różnych, Przewodniczący Komisji Rewizyjnej odczytał pismo mieszkańca przesłane pocztą elektroniczną (nie podał nazwiska, ale i tak z przytoczonych faktów wiadomo było, że mieszkańcem jest właściciel firmy zajmującej się techniką estradową i zaangażowany w działalność hejterskiego profilu FB, na którym artykuły zamieszczała również pani Janina Moława), zawierające kilka faktów noszących znamiona oskarżeń kierownictwa MCK. Warto tu podkreślić, że treść pism kierowanych przez innych mieszkańców do Rady Miasta -  nie jest odczytywana przez przewodniczących odpowiednich Komisji, ani przez Przewodniczącą Rady Miasta, co w ubiegłej kadencji praktykowała Przewodnicząca Rady Małgorzata Trębińska.

Dwukrotnie redakcja zwracała się do Krzysztofa Wiśniewskiego (7.11. i 13.11) z prośbą o przesłanie listu mieszkańca. Do 19.11. nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Nie posądzając radnego Wiśniewskiego o to, że nie odpowiada na listy, w dniu 19.11. zatelefonowałam do Biura Rady Miasta by sprawdzić, czy dobrze funkcjonuje poczta wysyłana na adres krzysztof.wisniewski@rada.milanowek.pl (taki adres znajduje się przy nazwisku radnego na stronie internetowej Urzędu Miasta). Odpowiedziano mi, że nie ma problemu i podano mi telefon radnego. Z rozmowy prowadzonej z radnym wynikało, że radny nie sprawdza tej skrzynki, gdyż poczta przychodzi na niewygodny dla niego w obsłudze tablet (wszyscy radni otrzymali tablety, mam nadzieję, że inni radni odbierają z nich pocztę). Czy tak zachowują się odpowiedzialni radni? Odpowiedzcie sobie Państwo sami. Warto również odpowiedzieć sobie na pytanie – dlaczego, nie sprawdzając faktów zawartych w liście mieszkańca – zdecydowano się na jego odczytanie?

Pamiętając z odsłuchu treść listu (karteczka z podanymi kwotami, które może zapłacić MCK za nagłośnienie planowanych imprez nie budziła moich zastrzeżeń), zwróciłam się do Dyrektora MCK z kilkoma pytaniami. Poniżej pytania i otrzymane odpowiedzi:

1.Czy z autorem odczytanego pisma była podpisana umowa na nagłośnienie Balu Dobroczynnego, a jeżeli tak, to z jaką datą?

Nie zostały przeczytane dane autora listu, ale nie trudno stwierdzić o jaką firmę chodzi. Tak, z firmą Motyl Sound została podpisana umowa na obsługę Balu Dobroczynnego. Umowa została podpisana 14 lutego 2019 r.

2. Jeżeli była podpisana umowa, to dlaczego wysłano sms-a z prośbą o przekazanie oferty?

Przypomnienie o wysłaniu oferty było konsekwencją niedostarczenia jej do dnia podpisania umowy. Wielokrotnie prosiliśmy o jej dostarczenie. Choć w świetle obowiązujących przepisów Dyrektor MCK nie jest zobowiązany do posiadania wycen, jeśli dotyczy to kwot tak niskich, to z racji świeżo rozpoczętej współpracy wymagaliśmy od firmy dostarczenia oferty, zawierającej wcześniejsze ustne ustalenia. 

Mailowe zapytania ofertowe na tę imprezę były wysyłane do firmy w dn. 04.02.2019 o godz. 10:24 oraz ponowione w dn. 08.02.2019 o godz. 08:26.  Pozostawały bez odpowiedzi. Podpisaliśmy umowę na podstawie ustnych ustaleń. Nie zwalniało to firmy z wcześniejszych ustaleń dostarczenia oferty.

SMS z dnia 15.02.2019 z godz. 14.52 był przypomnieniem o dalszym braku oferty. Prośba sugerująca datę wynikała z chronologii dokumentacji wewnętrznej. Firma wiedziała, że jest "winna" nam dostarczenie tego dokumentu.

Właściciel firmy dostarczył wycenę w formie papierowej z datą 9 lutego, zawierała ona wcześniejsze ustne ustalenia, na podstawie których podpisano już wcześniej umowę. 

3. Czy byli Państwo zadowoleni z usług świadczonych na rzecz miasta przez tę firmę. Po Balu Dobroczynnym doszła do mnie informacja o skandalicznie złym nagłośnieniu - czy jest to prawda?

Nie byliśmy zadowoleni z usług świadczonych przez firmę, głównie dotyczących Balu Dobroczynnego. Firma została o tym poinformowana na spotkaniu, przez co ustalenia dotyczące nagłaśniania kolejnych wydarzeń uległy zmianie i od tego czasu zawiesiliśmy współpracę z firmą. 

4. Czy właściciel firmy, piszący pismo do Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej, sam zrezygnował ze współpracy z MCK, czy też zrezygnowali z jego usług Państwo, oceniając, że są one nieprofesjonalne?

Podjęliśmy decyzję o rezygnacji ze współpracy z firmą  w wyniku niezadowolenia z jej pracy. Poinformowaliśmy firmę, że wcześniejsze ustalenia dotyczące przyszłej współpracy przestają obowiązywać. Firma została poinformowana o tym na spotkaniu w siedzibie MCK. Firma jeszcze kilka razy po tym zdarzeniu (nawet na początku kwietnia) kontaktowała się z nami w celu podtrzymania współpracy. Nie mieliśmy dla firmy zleceń, co zakończyło się niezadowoleniem firmy i przesłaniem do nas „nieprzyjemnych wiadomości”. Po tym definitywnie zakończono współpracę z firmą. 

Polub nas na Facebook