W 99 rocznicę śmierci Józefa Chełmońskiego

W miniony weekend mieszkańcy Grodziska i okolic mieli okazję lepiej poznać historię życia i twórczość Józefa Mariana Chełmońskiego – jednego z najznakomitszych malarzy polskiego realizmu, który znaczną część swego życia związał z tym rejonem. Okazją zaś była 99 rocznica śmierci malarza. Organizatorami dwudniowych wydarzeń upamiętniających postać Józefa Chełmońskiego, były Willa Radogoszcz i Stowarzyszenie Krajobrazy.

Wycieczka „Śladami Józefa Chełmońskiego”
W sobotę o godz. 10.00 pod pomnikiem Józefa Chełmońskiego w Grodzisku Maz. spotkała się grupa mieszkańców, by złożyć symboliczną wiązankę i uczestniczyć w zorganizowanej wycieczce „Śladami Józefa Chełmońskiego”. Trasa wiodła kolejno przez Żelechów, Radziejowice i Kuklówkę.

Na cmentarzu w Żelechowie (gmina Żabia Wola) uczestnicy wyjazdu odwiedzili grób malarza. Chełmoński, który zmarł w 1914 r., leży pochowany obok księdza Barnaby Pełki, niegdyś proboszcza tej parafii. Ksiądz Pełka był w ostatnich latach mentorem, opiekunem i najserdeczniejszym przyjacielem malarza, którego wolą było właśnie spocząć obok proboszcza zmarłego trzy lata wcześniej.
Chełmoński umierał opuszczony przez przyjaciół i większość rodziny. Jego pogrzeb był anonimowy i uczestniczyło w nim bardzo niewiele osób. Ostatnie 24 lat życia malarz spędził w dworku, zakupionym we wsi Kuklówka (gmina Radziejowice). To miejsce bardzo zbliżyło go do natury i wpłynęło na jego duchową przemianę po latach nonszalanckiego i burzliwego salonowego życia w Monachium, Paryżu czy Warszawie, gdzie Chełmoński był znany i rozpieszczany. Życie i praca w Kuklówce dały mu ukojenie po rozpadzie małżeństwa z Marią Korwin Szymanowską, ale sprawiły także, że Chełmoński świadomie zrezygnował z popularności, skazując się na samotność i biedę. Przez okolicznych mieszkańców i przyjezdnych uznawany był za dziwaka.  
Do lat 50-tych XX w. o miejscu pochówku Józefa Chełmońskiego i księdza Barnaby Pełki świadczył jeden grób. Dopiero wtedy na grobie malarza położono kamień z krzyżem, zaś w 2011 r. z inicjatywy stowarzyszenia Szansa, współpracującego z gminą Żabia Wola i Domem Pracy Twórczej w Radziejowicach, odnowiono pomnik, nadając mu nową formę. Obecna na wyjeździe młodzież z Gimnazjum w Nadarzynie, złożyła kwiaty na grobie malarza.

Odwiedziny grobu stały się też okazją do wspomnienia pewnych ciekawostek z życia Chełmońskiego, o których opowiadali Łukasz Nowacki i Janusz Sobieraj.
Kolejnym etapem wycieczki był pałac w Radziejowicach, gdzie znajduje się bogaty zbiór obrazów malarza z różnych okresów jego twórczości, łącznie ok. 26 pozycji. Galeria dzieł składa się z depozytów przekazywanych przez Muzeum Narodowe w Warszawie, a także wypożyczonych przez kolekcjonerów prywatnych. Orazy rozmieszczono we wszystkich salach wystawowych radziejowickiego pałacu. Bogaty komentarz do każdego z dzieł pozwolił uczestnikom wycieczki wczuć się w klimat i doznania artystyczne, jakie towarzyszyły malarzowi podczas jego twórczej pracy.
Ostatnim przystankiem wycieczki był stary, około 200-letni modrzewiowy dworek w Kuklówce, który malarz zakupił po powrocie z Paryża w 1889 r. wraz z 6 ha gruntu. Dworek należy obecnie do rodziny Aaustów i zamieszkiwany jest przez pana Stanisława Austa – prawnuka malarza. Z opowieści właściciela wynika, że od momentu zakupu dworek nieco się zmienił (ozdoby nad oknami i lampasy dodał sam Chełmoński), choć parę elementów z pierwotnej koncepcji pozostało. Dworek ten zakupił malarz od sędziego Lubasiewicza dzięki pomocy swojej rodziny Łoskowskich z Janowic (okolica Łęczycy), u której zaraz po powrocie z Paryża malarz pomieszkiwał.
Pan Stanisław opowiadał o źródłach inspiracji, jakich dostarczały Chełmońskiemu okolice dworku. Bliskość stawów i podmokłych terenów, na których gnieździło się licznie ptactwo wodne i rozległe pola, znalazły wyraz w takich obrazach jak „Kurka wodna”, „Kuropatwy”. Obecnie tereny wokół dworku bardzo się zmieniły. Nie ma już  rozlewisk. Obserwacja życia mieszkańców pobliskich wsi znalazła odbicie w obrazach takich jak „Orka” czy Bociany”. Słynął także Chełmoński ze swej miłości do koni. Jego słynne „Trójki” i „Czwórki” zachwycały oryginalnością i niespotykanym w malarstwie ujęciem tych pięknych zwierząt, które na obrazach Chełmońskiego ożywają, ukazane zawsze w ruchu. Obecny właściciel dworku opowiedział anegdotę o tym, jak Chełmoński, by chronić swe konie przed kradzieżą, wprowadzał je do jednego z pokoi dworku, specjalnie dla nich przygotowanego. Jest to podobno jedyny pokój, w którym potomkowie malarza musieli wymieniać podłogi.
Stanisław Aust opowiadał także o rodzinie Chełmońskiego i jego z nią relacjach.  Bliski malarzowi był brat Adam – najmłodszy z rodzeństwa, który zamieszkał niedaleko w Adamowiźnie. Serdeczne więzi łączyły malarza w bratankiem Mateuszem (synem Adama) – znanym w Grodzisku lekarzem medycyny. Natomiast nieszczęśliwie potoczyło się życie małżeńskie Józefa Chełmońskiego, który poślubił w 1878 r. młodszą od siebie o prawie 12 lat Marię Korwin Szymanowską. Z tego związku zrodziło się sześcioro dzieci – cztery córki: Maria, Zofia, Jadwiga i Wanda i dwóch synów – Tadeusz i Józef, którzy dość wcześnie zmarli. Najmłodszą córkę Wandę Maria zabrała ze sobą do Warszawy, rozwodząc się z Chełmońskim w 1894 r., zaś od 1914 r. obie wyjechały do Paryża, gdzie najmłodsza córka podjęła studia malarskie, odziedziczywszy talent po ojcu. Po rozpadzie małżeństwa pozostałe córki zostały przy ojcu, będąc dla niego wsparciem i pomocą. Musiał malarz boleśnie przeżyć ten rozwód, bo jak mówił pana Stanisław Aust, po rozstaniu z żoną kazał wytyczyć nową drogę do dworku, a zlikwidować tę, którą z żoną razem tu przybyli.
Częstym gościem, a nawet mieszkańcem Kuklówki był pod koniec swego życia znany w XIX w. rzeźbiarz Antoni Kurzawa. Dowodem jego bytności w dworku jest posąg Matki Boskiej w ogrodzie przy domu. Wizyta w Kuklówce kończyła wycieczkę i pierwszy dzień wydarzeń poświęconych malarzowi.

Opowieść  i film o Józefie Chełmońskim

W niedzielę 7 kwietnia w Willi Radogoszcz odbyły się w południe warsztaty malarskie dla najmłodszych pod nazwą „Patrzeć jak Chełmoński”, na których najmłodsi inspirowani znanymi obrazami malarza, tworzyli własne lub odtwarzali dzieła artysty.
Po południu zaś z ciekawą gawędą biograficzną o Józefie Chełmońskim wystąpił pan Tadeusz Murzyn – mieszkaniec Jaktorowa – znawca i wieloletni badacz życia malarza oraz historii rodu Chełmońskich i rodów z nim skoligaconych.
Poprzez prezentację różnych dokumentów (świadectw ślubów, metryk parafialnych, aktów zgonów itp.) Tadeusz Murzyn przybliżył zainteresowanym ważne momenty z życia malarza, uzupełniając je ciekawostkami zaczerpniętymi z bibliografii artysty, jak i od jego bliskich, choć głównie skupił się na przedstawieniu i wyjaśnieniu szkiców drzew genealogicznych rodu Chełmońskich oraz rodów z nim powiązanych. Okazuje się, że z rejonem Mazowsza związane były różne linie rodu Chełmońskich.

Prezentowane szerokie fragmenty dotyczące wywodów rodzinnych malarza Józefa Chełmońskiego stanowią materiał do publikacji o Mazowszu w czasach Józefa Chełmońskiego, jaka ma się ukazać na przełomie roku 2013/14. Autorami tego źródłowego opracowania będą Tadeusz J. Murzyn i Jan Józefecki. Należy dodać, że dotychczas nikt nie zajmował się w takim stopniu związkami Józefa Chełmońskiego z naszym regionem. Trzymamy zatem kciuki i czekamy na książkę.

Dzięki uprzejmości pana Tadeusza Murzyna, korzystamy ze zgromadzonych przez niego materiałów, publikując fotografie zebranych dokumentów i informację o rodzie Chełmońskich opracowaną przez niego samego na użytek tego artykułu.
„Prezentowane tablice genealogiczne tej rodziny obejmują siedemdziesiąt osób, dwadzieścia cztery różne nazwiska i obejmują dziesięć pokoleń. Groby rodzinne Chełmońskich rozsiane są na ternie b. Księstwa Łowickiego, Warszawy, Grodziska Mazowieckiego i wielu innych miejscowości w Polsce. Szkice genealogiczne zostały poparte wybranymi metrykami oraz świadectwami zawartych związków małżeńskich czy też aktami zgonów. Najstarszy dokument z ksiąg kościelnych pochodzi z diecezji tarnowskiej, a dotyczy urodzin brata dziadka malarza i  jest datowany na dzień 8 lipca 1787 r. Ponadto został przywołany dokument sądu grodzkiego w Bieczu poświadczający przynależność m.in. Wojciecha Chełmońskiego pradziadka malarza do stanu szlachty galicyjskiej. Syn tego ostatniego Józef Chełmoński (dziadek artysty) jest założycielem linii nieborowskiej Chełmońskich na Mazowszu. Był on pisarzem księcia Michała Hieronima Radziwiłła wojewody wileńskiego, dziedzica dóbr nieborowskich.
Można dowodzić związków rodziny malarza sięgających czasów średniowiecza, jako gniazdo wskazując miejscowość Chełmoniec koło Kowalewa Pomorskiego.
Z dotychczasowej kwerendy genealogicznej najbliższej rodziny malarza wynika, że rodzina ta związana jest z 42 miejscowościami, w których ktoś z krewnych urodził się, zawarł związek małżeński lub zmarł. Najwięcej tego rodzaju wydarzeń rodzinnych odnotowano na terenie Warszawy, następnie Grodziska Mazowieckiego, Szymanowa, Boczek oraz w Paryżu, Nieborowie, Polesiu, Janowicach, Bełżycach, Kocierzewie, Nowym Mieście n/Pilicą, Radziejowicach i Żdżarach. Jedna osoba z rodziny brata malarza – Adama Chełmońskiego została stracona w Katyniu. Na liście katyńskiej znajduje się też bratanek żony malarza Tadeusz Korwin-Szymanowski rozstrzelany w Charkowie.
Dla lepszego zrozumienia rodzinnych powiązań i koligacji został zaprezentowany też szkic drzewa genealogicznego matki malarza Izabelli Łoskowskiej, który obejmuje pięć pokoleń. Dziadek malarza – Wincenty Łoskowski to uczestnik wojen napoleońskich, a po przejściu w 1812 roku do cywila został powołany na burmistrza przedmieścia Pragi. Ponadto był właścicielem majątków koło Łukowa i Bełchowa.
Również w celu przejrzystości wzajemnych koligacji został zaprezentowany szkic drzewa genealogicznego żony malarza Marii Ludwiki Korwin-Szymanowskiej. Jej ojciec – Walerian Korwin-Szymanowski pełnił funkcję sędziego pokoju powiatu czerskiego i był dziedzicem m.in. Łubna w obecnym powiecie piaseczyńskim.
Rodziny Chełmońskich i Łoskowskich, a także Korwin-Szymanowskich były też spokrewnione z rodziną Wojciecha Ślewińskiego, który pochodził z Wielkiego Księstwa Poznańskiego i też, jak Wincenty Łoskowski, był uczestnikiem wojen napoleońskich.  Rodzina Ślewińskich była związana z majątkiem w Białyninie w parafii Mikołajew. Wnuk Wojciecha Władysław Ludwik Ślewiński, tak jak Józef Chełmoński, miał zamiłowanie do malarstwa i był uczniem Wojciecha Gersona. Obaj malarze chociaż nie byli bezpośrednio powiązani więzami krwi i prezentowali odmienne style – pozostawali w bliskiej przyjaźni.

Na zakończenie uczestnicy gawędy obejrzeli film biograficzny "Barbarzyńca z paletą. Józef Chełmoński." w reżyserii M. Mrozka z 1989 r. Prezentował on m.in. bogatą twórczość Chełmońskiego w kontekście jego zachwytu dla poematu Adama Mickiewicza "Pan Tadeusz". Piękno natury, które poeta kreślił słowem, malarz oddawał pędzlem na płótnie, silnie inspirowany przez poetyckie wizje wieszcza i nie raz podkreślał, jak wielkie wrażenie wywarła na nim ta książką i jak duże znaczenia miała w jego życiu. Nie bez przyczyny zatem wielu potomków Chełmońskiego, oprócz imienia Józef, otrzymywało imię Adam, co stanowi niemały kłopot dla tych, którzy chcą "poukładać sobie" drzewo genealogiczne malarza.

Film zawierał bogaty komentarz zaczerpinięty z dzienników Chełmońskiego oraz z wypowiedzi jego przyjciółki z ostatnich lat życia i jendocześnie uczennicy malarstwa - Pii Górskiej, która urodziła się w dwroku w Woli Pękoszewskiej, miejscowości położonej niedaleko Kuklówki.

Polub nas na Facebook
Zobacz galerię: Śladami Józefa Chełmońskiego