To już trzecia skarga mieszkańców, tym razem autorki tego artykułu, na bezczynność Rady Miasta Milanówka, uznana przez Wojewodę za uzasadnioną. Dlatego prawie oniemiałam, gdy na sesji w dniu 30 grudnia 2019 (czas 1:36:14) usłyszałam wypowiedź Przewodniczącej Rady Miasta „My jesteśmy dla mieszkańców i dla miasta”. Jedno jest pewne – dla niektórych mieszkańców, bo innym, których wypowiedzi nie podobają się pani Przewodniczącej wielokrotnie przerywa się i straszy  odebraniem głosu.

Tak było już wielokrotnie, również na sesji w dniu 13 stycznia br. kiedy to Przewodnicząca Rady kilka razy przerywała wypowiedź Przewodniczącego Rady Rodziców Szkoły Podstawowej Nr 2, a mieszkańcom, którzy poruszali kilka spraw nie związanych z programem sesji – nie zakłócała wypowiedzi, a nawet zwróciła się do Burmistrza o ustosunkowanie się do tych wypowiedzi (czas nagrania 2:01:52 do 2:29:26). Takie postępowanie Przewodniczącej Rady jest niezgodne z Regulaminem Rady par.12.1 ppkt. 5 i 6. To tylko dygresja, bo przecież tematem artykułu jest skarga na bezczynność milanowskiej Rady Miasta, a więc ad rem.

Od wielu lat zwracam radnym kolejnych kadencji i kolejnym burmistrzom uwagę na konieczność stworzenia ekspozycji dzieł Jana Szczepkowskiego i dokumentów oraz przedmiotów o wartości historycznej, przekazanych przez mieszkańców miastu, a przechowywanych w warunkach zagrażających ich bezpieczeństwu. Przypomniałam ten ważny temat na pierwszym posiedzeniu połączonych komisji Rady Miasta w dniu 3 stycznia 2019 r (czas nagrania 4:27:00 do 4:29:58) oraz na posiedzeniu Komisji Kultury w dniu 9 maja 2019 r (czas nagrania 1:47:22 do 1:59:17). Kiedy usłyszałam od Przewodniczącej Komisji Kultury pani Karoliny Białeckiej, że zadaję retoryczne pytania, postanowiłam w sprawach związanych z czterema istotnymi problemami ze sfery kultury, zwrócić się na piśmie do Przewodniczącej Rady Miasta pani Janiny Moławy i do Burmistrza Piotra Remiszewskiego. Pismo doręczyłam w dniu 24 maja 2019 r. Burmistrz odpowiedział mi 19 czerwca 2019r.

Proszę pamiętać, że już wcześniej radni podjęli stanowisko przeciwko zakupowi budynku przy ul. Łąkowej, lekceważąc istniejące warunki lokalowe, powodujące niszczenie milanowskich dóbr kultury. W tej sytuacji jako kpinę lub brak kontaktu z rzeczywistością należy uznać pkt.15 Uchwały 89/IX/19 tzw. kierunkowej,  który brzmi „Utworzenie Izby Pamięci/Muzeum z przeznaczeniem na archiwalia milanowskie i rzeźby Jana Szczepkowskiego. Niestety, niektóre punkty tej uchwały mają podobny charakter. Uniemożliwić działanie, a potem wymagać rozwiązania problemu, a przecież wiadomo, że „z pustego i Salomon nie naleje”.

Pani Janina Moława odpowiedziała mi dopiero 6 sierpnia 2019. Długie oczekiwanie na odpowiedź spowodowało, że wcześniej, pismo podobnej treści skierowałam w dniu 1 sierpnia 2019 r do Rady Miasta. Pani Janina Moława, niezgodnie z obowiązującym prawem, bo Rada Miasta nie podjęła żadnego stanowiska w sprawie zgłoszonych przeze mnie pytań, wypowiedziała się również w imieniu Rady Miasta:

Natomiast w odpowiedzi na Pani pismo z dnia  1 sierpnia 2019 (data wpływu…, numer…) , które zostało skierowane do Rady Miasta Milanówka uprzejmie informuję, że dalsze pytania proszę kierować do Burmistrza Milanówka – Pana Piotra Remiszewskiego oraz przekazywać do wiadomości Rady Miasta Milanówka…

Pani Moława zapomniała, że żyjemy w demokratycznym kraju, mieszkaniec może pisać do kogo mu się podoba, a wydawanie mieszkańcom dyspozycji jest, delikatnie mówiąc, nieprzyzwoite.

Nie jest to jedyne stwierdzenie, które nie ma żadnej podstawy w obowiązującej  ustawie o samorządzie gminnym, na którą powołuje się pani Moława w dalszej części pisma, nie podając konkretnego zapisu tej ustawy (choć zwykle powołuje się na artykuły i od innych tego wymaga).

Oto drugie kuriozalne stwierdzenie:

Jednocześnie informuję Panią, że Rada Miasta Milanówka zgodnie z podziałem kompetencji wynikających z Ustawy o samorządzie gminnym nie jest organem uprawnionym do prowadzenia korespondencji z mieszkańcami gminy...

12 sierpnia 2019 r odpowiedziałam na otrzymane od pani Janiny Moławy pismo, prosząc o wyjaśnienie zawartych w nim kuriozalnych stwierdzeń. Jak się Państwo z pewnością domyślają – odpowiedzi nie otrzymałam.

A potem  działania radnych były podobne do tych, które opisał pan Michał Inkielman w artykule „Milanowscy radni – czyli: co robić żeby nic nie robić”.  Komisja Skarg i Wniosków zapytała mnie (pisemnie),  czy moje pismo skierowane do Rady Miasta jest wnioskiem, czy petycją? (pismo z dnia 23 sierpnia 2019). Potem było uznanie pisma za wniosek, a później za petycję. Dalszy brak odpowiedzi na moje pismo i brak stanowiska Rady Miasta w kwestiach poruszonych w piśmie, mimo iż odbyło się kilka sesji Rady Miasta spowodował, że w dniu 23 października 2019 r wystąpiłam do Wojewody Mazowieckiego ze skargą na bezczynność Rady Miasta. Dopiero po mojej skardze  do Wojewody, Rada Miasta w dniu 28 listopada 2019 r rozpatrzyła moją „petycję” negatywnie (uchwała nr 153/XII/ 19).

Wojewoda, pismem z dnia 20 grudnia uznał moją skargę na bezczynność Rady Miasta – za zasadną. Czy to zmieni postępowanie radnych? Nie sądzę.

Podane przeze mnie fakty dowodzą, że dla Rady Miasta nie są istotne problemy tego miasta ani niszczejące dobra kultury.  Niektórzy radni wolą skupić się na walce z Burmistrzem. Większość obecnych radnych o głosy mieszkańców zabiegała tylko w okresie wyborów, później uznała  się za „święte krowy”, których nie wolno o nic pytać, a tych, którzy „mają czelność” ich krytykować – próbuje się straszyć sądem.

Smutna to rzeczywistość.

Polub nas na Facebook