Główny Urząd Statystyczny podaje, że – według stanu na 10 marca 2018 r. – populacja dzików w Polsce to blisko 88 000 osobników. Według Polskiego Związku Łowieckiego jest ich około 229 000. Coraz częściej mamy możliwość oglądania tych zwierząt z bliska. Nie musimy przy tym wchodzić do lasu.

Pani Agnieszka mieszkająca przy ul. Jordanowickiej twierdzi, że od wczesnej wiosny w okolicy regularnie pojawia się stado ok. 7 dorodnych dzików. W liście do redakcji napisała, że całą zimę dawał im schronienie właściciel pobliskiej szkółki roślin.
„Byłam świadkiem, jak ten pan strzelał w powietrze przeganiając stado z części handlowej na drugi koniec działki. Spacerując po ul. Rembeka można było obserwować jak locha karmi przy płocie młode, a obok ma porozkładane marchewki. Z czasem pobyt w szkółce zwierzakom znudził się i rozeszły się po całej okolicy. (…) Kiedy prosimy o pomoc władze miasta czasami przysyłają straż miejską, która interweniuje, trąbiąc z samochodu (imponujące). Strach pomyśleć, co będzie we wrześniu, kiedy wrócimy do szkoły i dzieci zaczną samodzielnie przemieszczać się po okolicy. Wedle moich skromnych obliczeń, biorąc pod uwagę, że do zimy są przynajmniej dwa mioty, stado może liczyć już ponad 30 sztuk. Rodzice będą musieli zwolnić się z pracy, żeby wozić dzieci do szkoły? A może straż miejska będzie je wozić?”.

Problem dobrze znany
Jak się okazuje sprawa jest bardzo dobrze znana grodziskim służbom. Mówi Dariusz Zalesiński, komendant grodziskiej Straży Miejskiej: – Myślę, że to nie jest niestety, problem jedynie tej pani. W całej Polsce występuje nadpopulacja dzików, które nie mają żadnego naturalnego drapieżnika, który mógłby je przetrzebić. Bardzo dziwię się tej pani, która była uprzejma wskazać, że Straż Miejska nic nie robi. Mamy kilkaset interwencji rocznie dotyczących dzikich zwierząt, a 90% z nich dotyczy właśnie dzików. My nie jesteśmy formacją anty-dzikową, powołaną do tego, żeby tępić dzikie zwierzęta na styku lasów, obszarów leśnych czy zalesionych i miasta. Jesteśmy formacją stworzoną między innymi dla zapewnienia porządku i bezpieczeństwa osób i jak najbardziej rozumiemy oczekiwania mieszkańców w tym zakresie, ale to nie znaczy, że będziemy eksterminować dziko żyjące zwierzęta, które są naszymi sąsiadami.

Z jednej strony ludzie niemal głaszczą wiewiórki, sarenki i inne także dzikie zwierzęta, które kojarzą się nam bardzo pozytywnie i świadczą o tym, że mamy w pobliżu obszary leśne, które są ekologiczne i zadbane, a z drugiej strony mamy pretensje o to, że dzik przychodzi w okolice naszych posesji. Część tych osób, które zgłaszała problem z dzikami, nie zabezpiecza niestety, odpowiednio swoich posesji lub śmieci, część je karmi, np. właściciel szkółki leśnej wielokrotnie występował do nas telefonicznie i pisemnie w sprawie usunięcia z jego terenu dzików. Okazało się, że w wielu miejscach posesja nie ma ogrodzenia, a bezpośrednio sąsiaduje z pobliskim terenem leśnym. Nie leży w naszej gestii wyganianie dzików z jego prywatnego pola, które nie jest nawet odgrodzone od terenów leśnych. Dzikie zwierzęta zapewne nie uzgadniały z nim żadnych granic. Będą sobie tam naturalnie przechodziły, żerowały, bo od dawna to jest ich teren –

Podjęte działania
– Odniosłem wrażenie, że grodziska Straż Miejska w sprawie dzików stała się w pewnym sensie ofiarą udzielanej pomocy. Własnym staraniem zakupiliśmy środki chemiczne odstraszające dziki i umieszczaliśmy je w miejscach wskazywanych przez mieszkańców. Oznakowaliśmy te miejsca, robimy odstraszacze, które nasączamy tym preparatem. W jednych miejscach to odniosło skutek – dziki przestały się tam pojawiać, w innych nie. Kupiliśmy specjalne odstraszacze akustyczne, które wytwarzają odpowiedni poziom dźwięku, aby w tych szczególnych sytuacjach odstraszać zwierzęta zbliżające się do zabudowań i obiektów użyteczności publicznej. Używaliśmy również pojazdów służbowych do tego, żeby chronić mieszkańców. Wszystko po to, aby zapewnić bezpieczeństwo ludziom. Były również takie sytuacje, w których musieliśmy wspólnie z policją wstrzymywać ruch drogowy i zamykać ulice na czas wykonywanych czynności. Współpracujemy z sołtysami, którym urząd przekazywał środki chemiczne odstraszające, m.in. dziki. Jesteśmy zawsze na każde wezwanie. Większość mieszkańców docenia jednak nasze starania. Informowaliśmy na bieżąco o zdarzeniach Wydział Ochrony Środowiska w Urzędzie Miejskim, a także za ich pośrednictwem Wydział Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego. Żądania niektórych osób, które chciałyby, żeby te dziki zniknęły z dnia na dzień i że ma to spowodować Straż Miejska, są w moim przekonaniu z oczywistych względów irracjonalne.

Stadko na Królewskiej
– Gdy przyjmujemy zgłoszenie dotyczące dzików, to przede wszystkim oceniamy sytuację na miejscu. Czy jest na tyle poważna, że należy informować mieszkańców o występującym zagrożeniu, np. odizolować ruch drogowy, bo nie zawsze zwierzęta pojawiają się na mniej uczęszczanych ulicach. Ostatnio to Jordanowicka, Okrężna, Na Laski. Mieliśmy zgłoszenie z ul. Królewskiej, to ulica o dużym natężeniu ruchu, więc stado 14 osobników stwarzało potencjalne i realne zagrożenie. Wtedy, zamknęliśmy częściowo ruch, żeby zagonić te dziki do terenu bardziej zalesionego i bezpieczniejszego. Często zdarzało się też, że rodzina dzików grzecznie żerowała sobie na poboczu, nie zagrażała nikomu, przemieszczała się w sposób jakby uporządkowany, przechodząc spokojnie obok zabudowań. Uważaliśmy wtedy, że jakakolwiek ingerencja nie miała sensu, bo one nikomu nie zagrażały. My nie mamy broni palnej, żeby w sytuacji krytycznej jej użyć, chociaż byłoby to dla mnie kontrowersyjne, bo dzik to jednak gruby zwierz i jej użycie mogłoby spowodować opłakane skutki zwłaszcza w mieście w rejonie zabudowań.

Wspólnymi siłami
– W pomoc mieszkańcom w sprawie dzików bardzo zaangażował się osobiście Pan Burmistrz Grzegorz Benedykciński. Mamy zaplanowane spotkania z przedstawicielami Urzędu Gminy, Starosty i Kół Łowieckich. Powstał pomysł, który przede wszystkim może pomóc ludziom, a także wyjść naprzeciw wytycznym Inspekcji Weterynaryjnej i Ministra Ochrony Środowiska.

Na nasze pytania odpowiedział również Łukasz Wiśniewski z Wydziału Ochrony Środowiska grodziskiego UM. – Gmina Grodzisk Mazowiecki robi wszystko, aby problem rozwiązać, pismem z dnia 1.07.2020 r. zwróciliśmy się z prośbą do Starosty o wydanie decyzji na redukcyjny odstrzał w okolicznościach realnego zagrożenia prawidłowego funkcjonowania obiektów produkcyjnych i użyteczności publicznej przez zwierzynę. Jednocześnie informujemy, że problem był wielokrotnie zgłaszany do Starostwa oraz Kołom Łowieckim, które mają możliwość odstrzału dzikiej zwierzyny, który odbywać się może jedynie w miejscach bezpiecznych dla zdrowia i życia ludzkiego (nie dotyczy obszaru miejskiego wynikający z Regulaminu Polowań). Koła łowieckie w rejonie Grodziska Mazowieckiego w 2019 r. odstrzeliły ponad 500 sztuk dzików. Gmina nie może odławiać grasujących dzików poprzez występujący na naszym obszarze wirus ASF.

Czekając na pozytywne rozstrzygnięcia dla mieszkańców i żerujących w pobliżu dzików, apelujemy o zgłoszenie się do siedziby grodziskiej Straży Miejskiej właściciela trzech owiec, które 4 lipca przechadzały się ulicą Żyrardowską w kierunku deptaka. Wbrew plotkom, zwierzęta nie były uczestnikami odbywającego się tego dnia spotkania wyborczego. Obecnie, w bezpiecznym miejscu wypatrują swojego opiekuna.

Ten, jak i wiele innych ciekawych artykułów dostępny będzie już od środy, 15 lipca br., w numerze 9 naszej papierowej gazety!

W numerze między innymi:

  • Wyniki wyborów prezydenckich
  • Który z burmistrzów otrzymał absolutorium
  • Letnie Granie w Milanówku
  • Muzyczne Five O'Clock w Podkowie
  • Grodziska Klasyka w Parku
  • Problem szkoły w Szczęsnem
  • Pożegnanie podkowiańskiego przedszkola
  • Tarcza dla samorządów w powiecie grodziskim
  • Dzik w Grodzisku nie taki dziki

 

Polub nas na Facebook