Pani Barbara Kalińska, właścicielka posesji przy ul. Okulickiego 11, która od pięciu lat stara się o nadanie kilku drzewom rosnącym w jej ogrodzie statusu pomników przyrody przez Urząd Miasta, jest już przekonana, że gminie wcale nie zależy na ochronie cennych drzew i ratowaniu dziedzictwa kulturowego. Więc na czym?

Sprawę właścicielki posesji przy ul. Okulickiego 11, która od 2005 r. starała się o uznanie siedmiu ponad stuletnich drzew – 6 dębów szypułkowych i sosny wejmutki – rosnących w jej ogrodzie, za pomniki przyrody, opisywaliśmy w listopadzie ub. roku. Posesja pani Kalińskiej jest integralną częścią obszaru określonego w planach co najmniej od 50 lat jako „zieleń parkowa”. Urząd Miasta nie odpowiedział na jej pisemną prośbę ani 5 lat temu, gdy skierowała ją po raz pierwszy, ani w ciągu ostatniego roku, gdy ponawiała wnioski i skarżyła się na bezczynność burmistrza, które to skargi zwyczajowo już oddalano, jako bezzasadne.

Od września ub. roku zaszło wiele nowych okoliczności w tej sprawie. Miało też miejsce kilka faktów, które właścicielkę posesji bardzo mocno zaniepokoiły. Miasto w sprawie drzew dotąd nic nie postanowiło, ale najwyraźniej chce decydować o własności pani Kalińskiej, a ma to związek z planem budowy drogi.

Oficjalna – słabo uzasadniona potrzeba drogi

Brak urzędowej decyzji w sprawie statusu drzew wiąże się z pomysłem budowy ulicy, która byłaby przedłużeniem ulic: Harcerskiej i Kierlańczyków w kierunku wschodnim, przecinałaby (równolegle do pobliskiej ul. 3 Maja) resztki Parku Skarbków, a dochodziłaby do ul. Okulickiego. Tak się składa, że planowana droga „wchodzi” w posesję pani Kalińskiej, a na jej linii stoją owe ponad stuletnie dęby.

Burmistrz Grzegorz Benedykciński potrzebę istnienia tej ulicy motywował różnie, np. budową nowego gmachu prokuratury w miejscu obecnego ogródka jordanowskiego, czy poprawą komunikacji między osiedlem Kopernik, a centrum miasta i deptakiem. Czy trasa ta jednak rzeczywiście  byłaby „najważniejszą osią komunikacyjną” dla Grodziska Maz., jak wyraził się na lutowej sesji radny Czarnecki? Wątpliwe. Równie dobrze można by poprowadzić mieszkańców os. Kopernik ku deptakowi ul. Lutnianą. która istnieje i wymaga jedynie modernizacji.

Dlaczego więc tak uporczywie burmistrz stara się wymóc na pani Kalińskiej decyzję o sprzedaży lub zgodzie na poprowadzenie w bezpośrednim sąsiedztwie jej domu i częściowo na terenie jej posesji drogi, która w komentarzu do planu zagospodarowania przestrzennego ma miano „drogi klasy lokalnej”? Czy droga o znaczeniu strategicznym dla komunikacji miejskiej może być tak wąska?

Domyślny powód nacisków

Prawdopodobnie ani o prokuraturę, ani o dogodny szlak komunikacyjny dla mieszkańców os. Kopernik nie chodzi, bo dotąd nad tymi kwestiami Miasto się nie zastanawiało, choć osiedle istnieje ponad 20 lat. Powód może być bardziej banalny i jednostkowy, podobnie jak sprawa pani Kalińskiej.

W październiku „odwiedził” ją niezapowiedzianie, korzystając z faktu, że brama była otwarta, sam burmistrz w towarzystwie prywatnego inwestora, proponując kupno całej posesji. Ponownie taką propozycję przedstawiło pani Kalińskiej Miasto, w piśmie urzędowym w kwietniu 2010 r.

Na sąsiedniej działce (ul. Okulickiego 13) powstaje właśnie budynek przeznaczony pod usługi handlowe  (na planie zagospodarowania oznaczony jest literą „U” – teren usług innych (nieoświatowych). Jak dowiedzieliśmy się na tejże działce następuje właśnie rozbudowa istniejącego już tam niegdyś pawilonu handlowego w bezpośrednim sąsiedztwie planowanej ulicy.

Szlak komunikacyjny na pewno wpłynąłby korzystanie na zysk właściciela. Dlaczego i kto zmienił wieloletnie przeznaczenie tych terenów i na jakiej podstawie prawnej? Dlaczego Miasto chce postąpić według zasady: dostosujemy plan do inwestycji, nie inwestycję do planu? Dlaczego ma na tym stracić pani Kalińska i jej rodzina?

Na własną rękę

Zaniepokojona incydentem nieplanowanych „odwiedzin burmistrza” właścicielka, nie mogąc doczekać się decyzji z Urzędu Miasta w sprawie drzew i obawiając się kolejnych nacisków ze strony urzędu w sprawie swojego mienia, sama zajęła się ochroną swej własności. Zadbała o to, by jej posesja w całości została wpisana do rejestru zabytków przez Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Organ ten w dniu 3 grudnia 2009 r. podjął taką decyzję (po przeprowadzaniu 27 października 2009 r. oględzin obiektu). W wyniku postępowania administracyjnego, przeprowadzonego na wniosek p. Barbary Kalińskiej, do rejestru zabytków nieruchomych województwa mazowieckiego został wpisany „budynek mieszkalny, wzniesiony ok. 1878 r. wraz z parkiem, założonym w ok. poł. XIX w., położone w Grodzisku Mazowieckim przy ul. Okulickiego 11”.

W tekście opisowym do wyłożonego w czerwcu planu zagospodarowania przestrzennego w punkcie 4. Zasady ochrony dziedzictwa kulturowego i zabytków (dla terenu oznaczonego symbolem 93ZP) w podpunkcie 3. widnieje taki zapis: „dla obiektu wpisanego do ewidencji zabytków pod adresem Okulickiego 11 – dom mieszkalny wraz z parkiem ustala się obowiązujące zasady zachowania, ochrony i remontów(…) dla parku wpisanego do rejestru zabytków ustala się następujące zasady ochrony: nakaz rewaloryzacji parku, utrzymanie i konserwacja elementów wartościowych przyrodniczo – pomniki przyrody, szpalery drzew.”

Dlaczego więc Rada Miasta nadal nie podjęła żadnych uchwał w sprawie ochrony drzew, choć mogło się to stać w lutym 2010 r., ale wniosek zdjęto z planu obrad? Dlaczego tak łatwo podejmuje się decyzje o niszczeniu zieleni, której istnienie zależy od kaprysu inwestycyjnego? Droga na planie jest. Czy powstanie? Jej budowa w tej sytuacji znaczyłaby pogwałcenie decyzji Mazowieckiego Konserwatora Zabytków.

Szanowni Samorządowcy, pamiętajcie o zbliżających się wyborach samorządowych. Myślę, że wyborcy będą pamiętać o tym, że ich ignorujecie, nie odpowiadając na pisma, i że nie stoicie na straży obowiązującego prawa.

Polub nas na Facebook
Zobacz galerię: Ogród Barbary Kalińskiej - fragment Parku Skarbków