Sprawa bezpieczeństwa pieszych na ul. Warszawskiej w Milanówku w pobliżu prowizorycznego wejścia na perony nie jest nowa. Była poruszana w publikacjach, np. https://www.obiektywna.pl/Milanowek/czy-zdazymy-przed-wypadkiem (3.12.2019). Niedawno, 5 miesięcy po przejęciu przez gminę ul. Warszawskiej (przedtem była powiatowa) władze Milanówka uzyskały zgodę na zmianę organizacji ruchu na ulicy, z możliwością oznakowania przejścia dla pieszych (pasy i znaki pionowe). Już je wykonano. Można by tylko cieszyć się, gdyby nie kolejny „kwiatek” w tym samym miejscu.

Beztroski wykonawca prac ziemnych PKP (chyba przy kanalizacji odwadniającej torowiska), na samym zakręcie ul. Warszawskiej zmagazynował ziemię z wykopów, zajmując praktycznie cały jeden pas ruchu (stan przed południem 25.06.2019). Sytuacja należałaby do względnie normalnych (choć niepożądanych), gdyby fakt zajęcia pasa ruchu był w jakikolwiek sposób sygnalizowany dla kierowców dojeżdżających do zakrętu z obu kierunków. Gdyby  była ustalona zasada wymijania w przewężeniu, a piesi zmierzający do przejścia na peron lewą stroną (bliżej torów) odpowiednio wcześnie uprzedzeni, że z powodu wykopów ścieżka dla pieszych jest po tej stronie zagrodzona i dla bezpieczeństwa powinni już przy ul. Grudowskiej  przejść na druga stronę. Co robią piesi ‑ widać na jednym ze zdjęć.

To, co zobaczyłem, zgłosiłem natychmiast Straży Miejskiej, obiecali sprawdzić na miejscu. Nie wiem, jakie były tego skutki, ale pół godziny później sterta ziemi wciąż leżała na jezdni, a znaków, choćby prowizorycznych, nie zauważyłem. O ile wiem, żółte ramie koparki nie jest znakiem drogowym. Wprawdzie po kilku godzinach (około 16) jezdnia była już odblokowana, ale przecież wystarczy tylko chwilowa nieoznakowana blokada pasa jezdni, aby doszło do wypadku. Mam na to  tylko trzy słowa: beztroska, bezmyślność, bezkarność

Przy okazji, dość kuriozalnie wygląda samochód parkujący na chodniku na zakręcie ulicy i pojazdy na parkingu sklepu, tak ustawione, że pieszy zmierzając do oznakowanego przejścia nie może ich ominąć, nie wchodząc na jezdnię. A do Straży Miejskie tylko 2 minuty drogi (pieszo).

P.S. W ciągu paru minut, kiedy robiłem załączone zdjęcia, zakręt pokonało kilkanaście samochodów.

Polub nas na Facebook
Zobacz galerię: A na Warszawskiej wciąż lekceważy się bezpieczeństwo.