O tym, jak sobie radzić w obliczu doniesień o kolejnych zakażeniach koronawirusem, Jacek Wolszczak rozmawia z mgr Katarzyną Słowik, psychologiem i psychotraumatologiem z Niepublicznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej ANIMUS w Grodzisku Mazowieckim.

Jacek Wolszczak: Od kilku tygodni temat pandemii koronowirusa nie schodzi z pierwszych stron gazet, a radio, telewizja i internet nieustannie informują o nowych zakażeniach. Rząd ogłosił stan zagrożenia epidemicznego. Zamknięte są instytucje kultury, szkoły, przedszkola, restauracje, wprowadzono kontrole na granicach itd. Jak rozmawiać z dziećmi i młodzieżą o zagrożeniach? Tak, aby z jednej strony ostrzec, a z drugiej niepotrzebnie ich nie przerazić?

Katarzyna Słowik: Obecna sytuacja związana z informacjami o koronawirusie, a więc z utratą zdrowia, a nawet życia dotyczy nas wszystkich, nie tylko młodych ludzi. Dlatego nasze reakcje mogą w dużym stopniu odbiegać od tego, co mieści się w dotychczasowym spektrum naszych zachowań do tego stopnia, że sami sobą możemy być zaskoczeni. Nasze reakcje są uzależnione od poziomu lęku i strachu, jakie odczuwamy. I to jest normalne w tej nietypowej sytuacji. Nieświadomie możemy łączyć nasze wcześniejsze doświadczenia dotyczące przebytych przez nas chorób z obecną sytuacją i w zależności od tego doświadczenia, możemy mieć pozytywne lub negatywne reakcje. Czasami czujemy lęk w ciele i nie wiemy, dlaczego? Warto zatrzymać się i zastanowić się nad tym, co czuję i czy ma to związek z wcześniejszymi doświadczeniami. Czasem rozmowa z kimś bliskim lub specjalistą na temat swoich obaw, lęku czy strachu, powiedzenie czegoś na głos może spowodować, że przestaniemy się bać. Wspólna rozmowa to także wiedza, w jaki sposób inni radzą sobie z własnymi emocjami. Czasem trudne sytuacje obracamy w żart i to jest dojrzała reakcja na zaistniałą sytuację. Z pewnością ze szczególną troską powinniśmy patrzeć na dzieci i młodzież, które mają właściwie nieograniczony dostęp do treści internetowych, które nie zawsze są prawdziwe i w dużym stopniu bazują na emocjach. Warto z nimi rozmawiać o zagrożeniach. Trzeba pamiętać, że świadomi rodzice to świadome dzieci. Przede wszystkim, należy pytać, jakie są ich największe obawy i w jaki sposób możemy sobie z nimi wspólnie radzić. Należy poświęcić im czas na wspólne ustalenie zasad bezpieczeństwa w domu i poza nim. Na rodzicach i opiekunach spoczywa obowiązek zapewnienia młodym ludziom poczucia bezpieczeństwa i ochrona przed napływem niekontrolowanych informacji dotyczących zagrożenia. Jeżeli w domu jest włączony telewizor czy radio lub rozmawiamy na tematy związane z obecną sytuacją, postarajmy się, żeby dzieci tego nie słyszały. Ważne, by wspólny czas kojarzył się z dodatkowymi feriami. Należy rozmawiać, przytulać i... przytulać. Zamknięte instytucje kultury, szkoły, przedszkola, restauracje, kontrole na granicach mogą potęgować odczucie niepokoju, lęku czy strachu. Z drugiej zaś strony, dzieci i młodzież pozostają w domu, czyli w środowisku bezpiecznym. Mają dostęp do mediów społecznościowych i rozmawiają on-line ze swoimi znajomymi, co w tym przypadku jest dla nich korzystne.

JW: Czy należy mówić dziecku, że „wszystko będzie ok, nie ma się co martwić”?

KS: Należy zadbać o poczucie bezpieczeństwa dziecka poprzez zapewnienie, że dorośli, specjaliści robią, co mogą, żeby poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Możemy określić, jakie są zadania każdego z nas. Opowiedzieć o tym, jak bardzo ludzie sobie pomagają, wytworzyć poczucie wspólnoty poprzez uczestnictwo w tych trudnych wydarzeniach.

JW: Co mówić dzieciom, które boją się o swoje babcie, dziadków?

KS: Tak, to rzeczywiście trudny temat. Z powodu kwarantanny istnieje zalecenie, żeby dzieci nie spotykały się z osobami starszymi, które znajdują się w grupie największego ryzyka. Dla dzieci rozłąka z dziadkami może być odczuwalna szczególnie boleśnie, ponieważ to oni zwykle się nimi zajmują, kiedy nie mogą tego robić rodzice. Należy tłumaczyć dzieciom, że jest to sytuacja nadzwyczajna, która potrwa przez dwa lub trzy tygodnie i z miłości do najbliższych, w trosce o ich bezpieczeństwo, możemy się kontaktować z nimi jedynie telefonicznie czy przez internet. Ważne, byśmy my, dorośli, nie wpadali w panikę, naszymi emocjami nie podbijali lęku i obaw naszych podopiecznych.

JW: Na forach internetowych huczy od plotek dotyczących nowych obostrzeń epidemiologicznych. Niektórzy, rozsyłają wiadomości o tym, że niebawem czeka nas istny Armagedon, powołując się na znajomości w wojsku, CBA, ABW, policji i innych służbach. Czy jest sposób, aby tych, którzy się boją, skutecznie chronić przed niesprawdzonymi informacjami?

KS: Ważne, by rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Nie jesteśmy w stanie dementować każdej najbardziej absurdalnej informacji, możemy jedynie tłumaczyć mechanizmy, które za tym stoją. Możemy mówić o tym, że media karmią się emocjami, stąd czasem mało zrównoważone artykuły, że ludzie lubią mieć poczucie kontroli nad swoim życiem, dlatego w sytuacji, kiedy nie mają jak bronić się przed wirusem, rozsyłają informacje niezgodne z rzeczywistością. To, co możemy zrobić, to podporządkować się zaleceniom odpowiednich władz, ponieważ to one mają najlepszy wgląd w sytuację.

JW: Czy przeżywanie zagrożenia, jakim jest pandemia koronawirusa, może stanowić dla nas pewnego rodzaju traumę? Starsze pokolenie pamięta ogłoszenie stanu wojennego w 1981 roku. Choć to zupełnie inne okoliczności, uwarunkowania polityczno-społeczne, to wydaje się, że w Polakach zadziałały wtedy podobne mechanizmy psychologiczne.

KS: Mamy dużo doświadczeń traumatycznych w historii naszego kraju: wojny czy stan wojenny, a nadal żyjemy. Z badań wynika, że trauma powojenna trwa do ośmiu pokoleń po wojnie.

Niewątpliwie, obecne doświadczenie może być traumą dla nas wszystkich. Bardziej jesteśmy w szoku choćby dlatego, że sytuacja ta wyrywa nas z codzienności, zawieszone zostają dotychczasowe zasady współistnienia - zamknięte są sklepy, bazarki, urzędy, kina, teatry. Wiemy też o przymusowej izolacji. Liczą się także zasoby, które jako społeczeństwo posiadamy. Każda sytuacja jest inna i uczestniczą w niej inne pokolenia, które posiadają inne doświadczenia. W przypadku pandemium koronawirusa dobrze jest spojrzeć szerzej na to, jak sobie radzą inne społeczności, które mają także bogatą historię.

JW: To, co się obecnie dzieje, to sytuacja bez precedensu. Myślę, że to dla nas nie lada wyzwanie...

KS: Faktycznie, to nowa sytuacja społeczno-ekonomiczna, która pojawiła się nagle i tak naprawdę nie mieliśmy czasu, żeby się do niej przygotować. Możemy więc poszukać czegoś pozytywnego, na przykład: obiecane od dawna wspólne zabawy i gry, rozmowa na temat wakacji, upieczenie ciasta czy zrobienie ulubionej potrawy, lub zrobienie czegoś jeszcze innego, co lubimy. Sytuacja kwarantanny powoduje, że często rodziny są razem w domu, co daje nam dodatkowy wspólny czas. Paradoksalnie, nasze dzieci, dzięki naszej obecności w domu, mogą mieć jak najlepsze wspomnienia z okresu kwarantanny. Przede wszystkim jednak, nie bójmy się też rozmawiać na temat naszych nastrojów.

JW: Czym się różni zwykły strach, który przydaje się nam w sytuacji zagrożenia od lęku i kiedy należy podjąć ewentualną terapię?

KS: Według definicji, strach pojawia się w obliczu realnego zagrożenia, natomiast lęk ma charakter irracjonalny, wynika bowiem z wyobrażonego niebezpieczeństwa albo przewidywanego zagrożenia. Ja nie oceniam, czy osoba, która przeżyła wypadek samochodowy czuje większy strach od osoby, która na przykład spadła z roweru. Dużo czynników wpływa na to, w jaki sposób radzimy sobie ze strachem lub lękiem. To zależy między innymi od naszych wcześniejszych doświadczeń i sposobu, w jaki sobie z nimi poradziliśmy. Dlatego, gdy czujemy, że potrzebujemy pomocy, to skorzystajmy z porady specjalisty.

JW: Co może pani poradzić osobom, które uczestniczą w psychoterapii, a teraz – z wiadomych przyczyn – nie mogą pojawić się w gabinecie?

KS: Jeżeli czujemy, że nie poradzimy sobie w obecnej sytuacji, możemy skorzystać z pomocy psychologa, psychotraumatologa czy interwenta kryzysowego. Możemy również uczestniczyć w spotkaniu ze specjalistą przez łącza elektroniczne (on-line).

JW: Dziękuję bardzo za rozmowę.

Niepubliczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna ANIMUS w czasie ograniczenia wizyt proponuje bezpłatne, jednorazowe konsultacje telefoniczne. Zachęca również do kontaktu przez profil fb. Wszelkie informacje dostępne są pod nr tel. 507 138 788.

mgr Katarzyna Słowik – psycholog, traumatolog. Studiowała psychologię kliniczną oraz psychotraumatologię na Uniwersytecie Humanistycznospołecznym (SWPS). Certyfikowana terapeutka EMDR oraz Somatic Experiencing. Prowadziła badania nad Zespołem Ostrego Stresu (ASD) z osobami po zdarzeniach komunikacyjnych. Pracuje z osobami w ramach profilaktyki, interwencji oraz pomocy po zdarzeniach traumatycznych (np. wypadek komunikacyjny, utrata osoby bliskiej), a także w sytuacjach stresowych (np. rozwód, utrata pracy).
Polub nas na Facebook