Muzeum Milanówka - czy wreszcie powstanie?

Do kolejnych rozmów na temat podjęcia przez władze miasta działań związanych ze zgromadzeniem dokumentów i przedmiotów dotyczących historii naszego miasta, które, mam nadzieję, w niedalekiej przyszłości znajdą się w muzeum Milanówka i napisania tego tekstu zainspirował mnie artykuł „Pamiętajcie o historii i ludziach Milanówka”. Jest on poświęcony zmarłej w styczniu Helenie Wesołowskiej, autorce „Spacerów po Milanówku”, a ukazał się w Nr 20 pięknie wydanej Gazetki MU3W.

Pozwolę sobie przytoczyć ostatni akapit tego artykułu:

Do końca życia, gdy się spotykaliśmy z nią, zwykle mawiała: Pamiętajcie o historii i ludziach, których praca złożyła się na dorobek miasta; niech wiedza o tym stanie się inspiracja dla przyszłych pokoleń i do dalszych twórczych działań w interesie rozwoju Milanówka. Dbajcie o naszą piękną przyrodę!

Od kilku lat, na posiedzeniach Komisji Kultury Rady Miasta, w bezpośrednich rozmowach z radnymi oraz z mieszkańcami, dla których ważne jest upamiętnienie historii Milanówka i ludzi, którzy tę historie tworzyli, a także w rozmowach z Burmistrzem Jerzym Wysockim wyrażałam zaniepokojenie faktem, że do tej pory nie zadbano o to, by zgromadzić i zabezpieczyć dla potrzeb przyszłego muzeum, dokumenty i przedmioty związane z lokalną historią. Na szczęście w Milanówku mieszka i aktywnie działa kilka osób, które są pasjonatami. Nie szczędząc sił i środków, dbają o dokumentowanie naszego dnia dzisiejszego oraz o wyszukiwanie ludzi posiadających dokumenty świadczące o naszej historii. Największe osiągnięcia w tej kwestii mają panowie: Andrzej Pettyn i Mariusz Koszuta z Towarzystwa Miłośników Milanówka. Publikacje, filmy, fotografie promujące Milanówek i przybliżające nam jego historię, a także dokumentujące dzień dzisiejszy są tego dowodem. Z szacunkiem słuchałam, podczas Noworocznego Spotkaniu TMM, z jakim zaangażowaniem Andrzej Pettyn mówił o zbliżającej się 150 rocznicy urodzin Michała Lasockiego (to na ziemiach należących do rodziny Lasockich leży duża część Milanówka) i o programie obchodów tej rocznicy, który zaproponował władzom miasta.

Ogromny wkład w przybliżaniu nam historii Milanówka ma także Archiwum Państwowej Dokumentacji Osobowej i Płacowej oraz założone przez pracowników Archiwum Stowarzyszenie Konserwatorów Czasu, gromadzące w swych szeregach  historyków i  archiwistów.

Serce boli, że takiego potencjału nie potrafią wykorzystać władze naszego miasta. A czas ucieka, bo ludzie odchodzą, a często wraz z nimi ich wiedza i dorobek. Czy po śmierci Pani Wesołowskiej uda się wznowić jej „Spacery po Milanówku”, przybliżające wiedzę o mieście i zasłużonych mieszkańcach? Znawcy tematu mają wątpliwości. Czy możemy mieć pewność, że wiele dokumentów historycznych, znajdujących się obecnie w zasobach stowarzyszeń i zasobach prywatnych jest przechowywanych w warunkach zabezpieczających je przed niszczeniem? Ile dokumentów wylądowało już na śmietniku, a ile jeszcze wyląduje, bo spadkobiercy nie docenili lub nie docenią ich historycznej wartości?

W ostatniej rozmowie z Burmistrzem zwracałam właśnie uwagę na to, że trzeba pilne podjąć działania związane z pozyskiwaniem dla miasta dokumentów i przedmiotów historycznych po to, byśmy ich nie stracili bezpowrotnie. Mówiłam również o tym, że trzeba wspierać działania osób indywidualnych i stowarzyszeń, które mogą wspomagać działania miasta w tym zakresie. Musi się to odbywać jednak w oparciu o umowy, które zabezpieczą interes miasta. Burmistrz wspomniał o planach związanych z digitalizacją dokumentów, zaś Sekretarz Anna Zajączkowska, do której poszłam, by wyrazić swoje zaniepokojenie faktem, że miasto, które kupiło kamerę filmową nie ma w swych zasobach żadnych filmów (na stronie TMM są 24 filmy), a zdjęcia są przechowywane w formie uniemożliwiającej szybkie dotarcie do konkretnej fotografii, poinformowała mnie, że w Biuletynie ukaże się prośba skierowana do mieszkańców o przekazywanie miastu historycznych dokumentów. Moje stwierdzenie dotyczące konieczności wcześniejszego opracowania procedur związanych z pozyskiwaniem i przechowywaniem dokumentów - wywołało zaskoczenie i zdziwienie.

Jestem przekonana, a potwierdziła to w rozmowie ze mną Maria Smoleń, pracownik Archiwum Państwowego Dokumentacji Osobowej i Płacowej, że bez opracowania procedur pozyskiwania, przechowywania i udostępniania dokumentów przekazanych miastu w formie darowizny, depozytu lub tylko do skanowania oraz wzorów odpowiednich umów, przygotowanych przez prawników dobrze znających prawa autorskie – miasto nie powinno rozpocząć działań związanych z pozyskiwaniem dokumentów. Piszę to na podstawie sygnałów docierających do mnie od wielu osób, w tym tych, które kiedyś wypożyczyły dokumenty i nie doczekały się ich zwrotu. Posiadający dokumenty muszą mieć pewność, że przekazane przez nich pamiątki trafią w ręce fachowców, a nie do prywatnych szuflad, a ich interesy będą zabezpieczone. Fachowców, którzy będą wiedzieli, w jakich warunkach należy je przechowywać, by nie uległy zniszczeniu, jak należy je skatalogować i opisać, by dostęp do nich był łatwy. Może gdyby takie procedury były wcześniej opracowane, pan Ryszard Witkowski nie przekazałby bogatego zbioru zdjęć Milanówka, z okresu okupacji niemieckiej, do Muzeum Powstania Warszawskiego, a ofiarowałby ten zbiór Milanówkowi? Może gdyby władze miasta nie bagatelizowały przez wiele lat tego problemu oraz problemu kultury w tym mieście, to nie usłyszałabym z ust pracownika Urzędu – o jakiej kulturze tu mówić, jak problemem są dziury w jezdni?

Bagatelizującym wagę dokumentowania naszego dnia dzisiejszego, które będzie historią dla przyszłych pokoleń, pragnę przypomnieć, że w trudnych okresach naszej historii ludzie z narażeniem życia fotografowali różne sytuacje po to, by dać świadectwo prawdzie, by o tym nie zapomniano. I nie myśleli wtedy o dziurach w jezdni i o świszczących nad głowami kulach. A takich jak pan Ryszard Witkowski było wielu.

Mam świadomość, że są dziury w jezdni, że miasto ma wiele potrzeb i że bez pieniędzy tych dokumentów, ważnych dla naszej historii, się nie zgromadzi, a finansowa sytuacja miasta jest trudna. Mam jednak również świadomość, że dłużej już nie można czekać i na ten cel pieniądze wreszcie muszą się znaleźć.

Na zakończenie przytoczę słowa wypowiedziane przez Tomasza Mertę - podsekretarza stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Głównego Konserwatora Zabytków, który zginął w katastrofie samolotowej pod Smoleńskiem, a zarejestrowane przez Mariusza Koszutę na taśmie filmowej w Dourges we Francji, podczas uroczystego odsłonięcia po konserwacji ołtarza „Kapliczka Bożego Narodzenia” dłuta Jana Szczepkowskiego (film „Wielki skarb uratowany” znajduje się na stronie internetowej TMM): …za wszelką cenę powinniśmy dbać o to, by nasza kultura była rozwijana…amnezja, zapomnienie to ciężka choroba i w przypadku jednostek i w przypadku społeczeństw…

Polub nas na Facebook