Większość z nas zdecydowanych zamieszkać (lub pozostać) w Milanówku, jeszcze w ubiegłym wieku godziła się z faktem, że idąc z wizytą czy jadąc do pracy w Warszawie, należało brać buty na zmianę, bo te w których przeszliśmy 100 m ulicami Milanówka wstyd było pokazać. Właściciele samochodów musieli dbać o dobre relacje z sąsiadami na wypadek konieczności wypychania pojazdów tonących w błocie. Godziliśmy się z tym, bo sąsiedni Grodzisk, czy Brwinów nie wyglądały lepiej, a nie miały niepowtarzalnego milanowskiego klimatu. Ale lata minęły, mamy już wiek XXI, co nasi sąsiedzi zauważyli, a my jakby trochę mniej…